To żyje! Znowu! (Community, PREMIERA: S06E01–02)

To żyje! Znowu! (Community, PREMIERA: S06E01–02)

Tekst zawiera spoilery niewielkich rozmiarów i łagodnego usposobienia.

Artur: Kiedy patrzę na nowe sezony Community, przypomina mi się zagadka, którą lubią dręczyć znajomych studenci pierwszego roku filozofii: jeśli podczas rąbania drewna złamie mi się trzonek siekiery i wymienię go na nowy, i jeśli podczas dalszego rąbania (winter is coming) wyszczerbi mi się ostrze i je też wymienię, to czy dalej używam swojej starej siekiery?

W Community zmieniło się już niemal wszystko: showrunner, bohaterowie (nawet Siódemka z Greendale nie jest już tym, czym była), a teraz również stacja, gdzie możemy oglądać ich przygody. Mieliśmy niesławny „rok ulatniającego się gazu”, po którym serial zaczął wracać do formy, choć nie udało mu się chyba sięgnąć poziomu Złotej Ery, czyli pierwszych trzech sezonów. Podczas wszystkich tych zawirowań zastanawiałem się ciągle, ile ten serial może jeszcze znieść? I czy zadziała zaklęcie six seasons and a movie? Pierwszą połowę udało się niniejszym zrealizować – co przy wszystkich przeszkodach jest nie lada osiągnięciem. Ale czy coś się po drodze nie zgubiło? Czy Community dalej jest Community? Z jakim nastawieniem zasiadaliście do oglądania premiery szóstego sezonu?

Karolina: Hmm… Ja zabrałam się do oglądania z pełną ukrytej nadziei ostrożnością. Nie chciałam – nadal nie chcę –  za bardzo się „nastawiać”, choć serial zmartwychwstawał już w niezłej formie nie raz. Jednak tym razem zmiana jest największa: nie dość, że z telewizora przeniósł się na „stację” już nietelewizyjną, to zabrakło w obsadzie wielu starych (i nowych) nazwisk. Chevy Chase (za którym akurat nie płaczę jakoś bardzo rzewnie) odszedł już dość dawno, w środku poprzedniego sezonu „odpłynął” mój ulubiony Troy, od tego sezonu ze stałego składu odchodzi Shirley. W szóstym sezonie nie będzie też bohaterów „zastępczych” wprowadzonych w sezonie piątym: profesora Hickeya i profesora Duncana, który pojawiał się we wczesnych sezonach, a w ostatnim włączono go do stałej obsady. Jak już wspomniałeś, Arturze: dużo zmian. Ale zmienność jest jedną z głównych cech Community. Dlatego choć zasiadam przed (małym!) ekranem z ostrożnością i wątpię, aby możliwy był powrót do świetności Złotej Ery, wciąż wierzę, że szósty sezon (i film!) może być całkiem DOBRY. A Wy?

Przemek: Ja byłem trochę nieufny. Nawet wśród seriali, które bez przygód doczekały szóstego sezonu, ów szósty sezon rzadko jest dobry. (I’m looking at you, House, Lost, Buffy etc.). To już po prostu schyłek historii, odcinanie kuponów zaczyna przeważać nad oryginalnością. A że Community po drodze straciło prawie połowę obsady… Z drugiej strony – cholera, miło przecież zobaczyć znowu Abeda czy Jeffa. Nawet jeśli historia się sypie, zostajemy czasem dla postaci.

Artur: Pierwszy odcinek, Ladders, przypominał pod wieloma względami zeszłoroczny Repilot: znowu musiał nam pokazać, że tak, to nadal stare dobre Community, i stąd chyba tyle cameos dawnych ulubieńców: Leonarda, Garretta, Todda (!!!), a nawet woźnego, w którego rolę wcielał się Nathan Fillion; ale musiał też oswoić nas ze zmianami – z faktem, że zmieni się część planów zdjęciowych (i stąd zawalenie się dachu stołówki pod ciężarem wszystkich zalegających na nim frisbees), oraz z odejściem kolejnej bohaterki. Stół powoli zaczynał nam pustoszeć, co owocowało, jak zauważył Chang, stopniowym wybielaniem grupy. Ale po pierwsze dzięki temu zrobiło się przy nim miejsce dla samego Changa, po drugie pojawią się nowe osoby. Głównym dodatkiem na początku sezonu jest Francesca, nowa CFO Greendale, która pełni rolę katalizatora fabuły premierowego odcinka. Porozmawiajmy więc o niej: jak Wam pasuje do grupy?

Karolina: Moim zdaniem pasuje – głównie dlatego, że zdaje się nie pasować, a przecież od samego początku był to serial o grupie różnych niepasujących (do siebie i innych) ludzi. Co ciekawe, tu jej „normalność” staje się jej cechą szczególną, a wręcz jej osobistym dziwactwem. Najpierw bałam się, że będzie ona kolejną poważną postacią, która kręci nosem na dziecinność i wybryki innych, której stopniowo mięknie serducho pod wpływem przyjaźni itd., itp. Na szczęście tutaj Francesca prawie od razu przyznaje, że owszem, jest nudna i poważna, ale szanuje i lubi, jak inni są barwni – wręcz podkreśla, że ona jest nudna i zorganizowana właśnie PO TO, by inni mogli brykać i być dziwni. Na razie mało ją widzieliśmy, ale zapowiada się ciekawy dodatek do grupy.

Źródło: Eclipse Magazine

Źródło: Eclipse Magazine

Przemek: A mnie ogromnie znudziła. Cóż, takie ryzyko pisania postaci, która już na wstępie deklaruje, że jest nieciekawa! Szczerze mówiąc nie zapamiętałem nawet imienia Franceski – kolejne minuty jej wątku oglądałem z coraz mniejszym zaangażowaniem, choć do aktorki się w nią wcielającej mam akurat sporo sympatii z czasów jej występów w Criminal Minds. Tak, rozumiem, że nowa postać miała stać w kontraście do pozostałych, ale moim zdaniem póki co nic nie wniosła i nie była w ogóle zabawna.

Artur: Podobnie jak Karolina bardzo się cieszę, że twórcy nie poszli na łatwiznę i nie uczynili z Frankie postaci jawnie antagonistycznej – zresztą najczęściej w Community jest tak, że kiedy mamy dwie ścierające się siły, jedna uczy się czegoś od drugiej i vice versa. Póki co Francesca odgrywa rolę straight woman, a więc poważnej postaci, od której gagi mogą się odbijać, ale w (świetnej!) scenie, w której po odejściu z Greendale stara się o nową posadę, wychodzi na to, że ona również nie jest w pełni normalna.

Interesujące było również sparowanie jej w pierwszym odcinku z Abedem – bohaterem najbardziej, jak się wydawało, odklejonym od rzeczywistości, który jednak radzi sobie ze zmianą nadspodziewanie dobrze, pomijając może zamiłowanie do montaży. Character development! Mam wrażenie, że nieczęsto go widać w Community, że w każdym odcinku bohaterowie czegoś się co prawda uczą, ale jednak nie zawsze przekłada się to na trwałe rezultaty (ile razy Jeff musiał się uczyć doceniać grupę?). W Ladders wyraźnie było widać, jak daleko zaszedł Abed, szczególnie w ostatnich kilku sezonach. Wydaje mi się też, że na tym etapie jedną z głównych sił serialu będą właśnie nieoczekiwane połączenia postaci; że pewne zestawy już nam się zgrały (na przykład Jeff plus Annie), i wprowadzenie nowych bohaterów pozwoli odkryć nowe ciekawe relacje. Dużo sobie obiecuję po wprowadzce Britty do mieszkania nr 303 (obowiązkowo wspominamy trzeci odcinek trzeciego sezonu, czyli Remedial Chaos Theory) – myślę o tym, jakie konflikty generowała tam kiedyś Annie, i jestem ogromnie ciekaw, czy teraz spięcia będą się pojawiały na linii Annie/Abed–Britta. A jak Wy zapatrujecie się na przetasowania w składzie grupy? I czy też macie wrażenie, że strasznie mało było w tych odcinkach Jeffa? Nawet nie wygłosił chyba żadnej przemowy!

Fot. Yahoo!

Fot. Yahoo!

Karolina: Też jestem ciekawa jak te konfiguracje będą się tworzyć i działać. W drugim odcinku widzieliśmy, jak sprawnie mogą współpracować Jeff i Francesca (przy okazji okiełznywania Deana/Rektora/Dziekana) oraz jak (przy okiełznywaniu Britty) współpracuje Abed z Annie. Chang dalej jest trochę na uboczu, a Dziekan w swoim (lub nie swoim) świecie. Ciekawa jestem, jak wpasuje się w to wszystko najnowszy „nabytek” grupy, czyli Elroy Patashnik. Jednak zanim o nim pogadamy, chciałabym się odnieść do niewielkiego udziału Jeffa w odcinkach. Rzeczywiście, też mi się to rzuciło w oczy! Podejrzewam, a raczej uważam, że fajnym pomysłem byłoby, gdyby każdy z bohaterów miał „swój” odcinek. Pilot szóstego sezonu pokazywał nowe Greendale, trochę więcej uwagi poświęcając Francesce i Abedowi, ale już główny wątek drugiego należał chyba do Britty. Na razie jest wcześnie, ale może w tym sezonie każdy dostanie ciekawą historię? To na razie takie przeczucie z mojej strony (i dużo myślenia życzeniowego), rzecz jasna. A Wy? Co o tym sądzicie?

Przemek: Ha, byłoby to zagranie rodem z Zagubionych! Byłbym za. Rzeczywiście, mało było Jeffa i nie wynikało to tylko z konieczności przedstawienia nowych postaci. Jeffowi w zasadzie niewiele do roboty pozostało – dojrzał, nauczył się cenić przyjaciół, znalazł sobie nowy zawód. Z jego awansu na nauczyciela nie wynikły żadne radykalne zmiany w charakterze, więc wydaje mi się, że i teraz po prostu pozostanie sobą. Nie zauważyłem nietypowych konfiguracji postaci, o których mówicie – może za dużo czasu minęło od poprzedniego sezonu, ale wydawało mi się, że w Community raczej wszyscy wchodzili w interakcje ze wszystkimi. Teraz dostrzegam głównie dziury pozostawione przez brak Troya i Shirley (oraz Hickeya i Duncana), zaburzoną przed ich odejście dynamikę grupy. To przykre, bo złożone relacje w grupie zawsze były dla mnie jedną z najfajniejszych części tego serialu. Mam nadzieję, że nowe postacie szybko ów problem naprawią. Zwłaszcza Elroy Patashnik póki co mnie intryguje.

Fot. Yahoo!

Fot. Yahoo!

Artur: Przesuwający się spotlight, nakierowywany po kolei na różnych bohaterów, byłby ciekawym rozwiązaniem – dzięki temu mielibyśmy bardzo wyraźnie zaznaczone momenty character development, co przy ograniczonej liczbie odcinków w sezonie mogłoby nieźle zadziałać. Podoba mi się ten pomysł i póki co działa całkiem nieźle: chociaż nie byłem zachwycony tym, co się działo z Brittą, która powoli staje się the worst of the worst (setki, jeśli nie tysiące dolarów długów pozaciąganych u przyjaciół to chyba nowe dno, prawda? A w dodatku nieprzyjemnie prawdziwe, bo niestety takie sytuacje się zdarzają), ale wyraźny przełom w jej relacjach z rodzicami sprawił, że poczułem pewną satysfakcję. Jest postęp. Mam nadzieję, że twórcy znajdą jakiś nowy pomysł na Brittę, bo ta postać staje się stopniowo coraz smutniejsza. Nawet Jeff się już tak nie miota życiowo!

Wizytówką Community, obok postaci, jest też high-conceptowość – wyraziste, dające się streścić w kilku słowach pomysły na odcinki, często czerpiące zresztą z różnych popkulturowych konwencji i tropów. Paintball. Dystopia. Film świąteczny zrealizowany w claymation. Szesnastobitowa gra komputerowa. I tak dalej. W premierowych odcinkach mieliśmy nielegalny bar z czasów prohibicji i pochłaniającą człowieka wirtualną rzeczywistość. Żaden z tych wątków nie wypełnił co prawda całych dwudziestu dwóch minut (pardon, dwudziestu siedmiu!), więc tak naprawdę ciągle czekamy na Naprawdę Duży Odcinek, ale jak Wam się podobało wykorzystanie tych motywów?

Fot. Yahoo!

Fot. Yahoo!

Przemek: Wcale, niestety. Póki co bardzo mnie rozczarowuje ten szósty sezon. Przez oba odcinki ledwie kilka razy się uśmiechnąłem, a to przecież bardzo źle, gdy o sitcomie mowa. Wymyślne koncepty, o których wspominasz, Arturze – prohibicja i virtual reality – to dla mnie świetny przykład tego, że coś w Community przestało działać. Nielegalny bar jeszcze jakoś zagrał jako typowa dla Greendale (a więc szalona) reakcja na regulacyjne poczynania Franceski, ale już zakupiony przez Deana system wydał mi się wątkiem zupełnie zmarnowanym. Po co i o czym to było? Czemu Jeff nie wyciągnął po prostu dziekanowi wtyczki? Dlaczego pomysłu nie pociągnięto dalej, nie zabawiono się w pełnowymiarową parodię np. Matriksa? Mam wrażenie, że dzięki tej sytuacji niczego nowego się o bohaterach nie dowiedziałem, a w dodatku nie miałem zbyt wielu okazji, by się pośmiać. Dean jako niebieski ludzik wrzucający pliki do fontanny to dla mnie ledwie blade echo odcinka zrealizowanego w konwencji gry wideo czy odcinka z G.I. Joe. Pomysł podobny, realizacja na całkiem innym poziomie.

Karolina: Zgadzam się z Przemkiem! Ja też podczas oglądania tych dwóch odcinków się nie zaśmiałam, choć parę razy się uśmiechałam: zwłaszcza podczas zwiastunów nieistniejących seriali (oglądalabym spin-off z Shirley!) i filmu – mam nadzieję, że dostaniemy takich więcej! Wątek speakeasy wydał mi się dość mało oryginalny, wykorzystywał to, co było już ograne w przypadku odcinków westernowych i gangsterskich. Wirtualna rzeczywistość była dobrym pomysłem, ale mi też coś nie grało. Przesadzili z udziwnieniem? Zgadzam się – rzeczywiście to blado wypada w porównaniu z poprzednimi oderwaniami od rzeczywistości. W końcu była i kreskówka, i stop motion, i gra komputerowa… Pocieszam się, że zwykle pierwsze odcinki sezonu wypadają – przynajmniej w moim odczuciu – średnio. Pamiętam, że rok temu miałam mieszane odczucia, aż do uroczego trzeciego odcinka o złowrogim miłośniku Dave Matthiews Band, który chyłkiem wrzuca niewinnie wypinającym się uczniom i wykładowcom monety między wystające znad jeansów pośladki… Czekam na tegoroczny „wysoki koncept”!

Fot. Yahoo!

Fot. Yahoo!

Przemek: Też czekam, nie tracąc nadziei. Może to rzeczywiście tylko słabszy start.

Artur: Można chyba powiedzieć, że pierwsze dwa odcinki tego sezonu stanowiły rozgrzewkę – trzeba było w końcu wprowadzić jakoś nowych bohaterów, wymienić część scenografii. Dopiero kolejne odcinki będą faktycznym sprawdzianem tego, czy przeprowadzka Greendale Community College na nowy plan (a może platformę?) egzystencji przyniesie trwałą zmianę i czy będzie to zmiana na gorsze. Życzę i sobie, i Wam, żeby zmiany okazały się dobre.

Community
S06E01: Ladders, emisja: 17.3.2015
S06E02: Lawnmower Maintenance and Postnatal Care, emisja: 17.3.2015

Artur Nowrot
Czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na Wysznupanych. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).

Karolina Rybicka
Jako Rybka tworzy pół duetu odpowiedzialnego za bzdury na http://dobryfilmzlyfilm.wordpress.com/. Trochę tłumaczy, chociażby co to jest to dziwne coś, co właściwie studiuje. Uwielbia seriale BBC (zwłaszcza kostiumowe) i literaturę dziecięcą. Fascynują ją modernizacje klasyki literatury. Zajadle gra w Scrabble, lubi wracać do kochanych książek i filmów oraz bazgrać po sprzętach złotym pisakiem.

Przemek Zańko
Czło­wiek! Ży­je w wie­lu miej­scach, z cze­go Tu i Te­raz sto­sun­ko­wo naj­rza­dziej. Pi­sze, że­by mu gło­wa nie pęk­ła, co przy jej o­bec­nych roz­mia­rach wy­da­je się cał­kiem moż­li­we. We wszy­stkich świa­tach rów­no­leg­łych jest fi­zy­kiem, w tym – nie wie­dzieć cze­mu – po­lo­ni­stą. Je­go hob­by to pi­sa­nie wstę­pów do BN-ek do włas­nych, jesz­cze nie­na­pi­sa­nych po­wieś­ci, a cza­sem pu­bli­ko­wa­nie o­po­wia­dań. Fan GTA i Su­per­ma­na. Król hip­ster­ów. Fu­tu­ro­nau­ta.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)