Obrońca amerykańskich wartości | Fot. Cartoon Network

Alternatywne wizje komiksowej rzeczywistości, cz. 3 (Justice League, S02E11–12)

Nadużyta moc. Kompleks Boga i grzechy superherosów

Tekst zawiera spoilery.

Witajcie z powrotem.

Nie przypuściłbym, że kolejna historia z alternatywną rzeczywistością w tle będzie w stanie przebić futurystycznych Nazistów z ich nieśmiertelnym führerem w kategorii „dystopia”. A jednak.

Od samego początku utarte obrazy bohaterów oraz jednoznaczna moralność są kwestionowane. Oto okazuje się że świat stoi na krawędzi wojny. Wonder Woman i Superman wkraczają do siedziby Lexa Luthora, idealistycznego geniusza (i prezydenta Stanów Zjednoczonych) którego dzieło obróciło się przeciwko niemu. Superman, wyraźnie zgorzkniały i wręcz cyniczny, otwarcie kwestionuje zasadność prawa i woli ludzkości . Luthor wydaje się tu ostatnim rozsądnym, wytykając superherosom zrzucanie odpowiedzialności na barki niewinnych ludzi. Równocześnie wyciąga on na światło dzienne niewygodną prawdę – Superman zawsze tylko chwilowo go powstrzymywał i ostatecznie, wbrew własnej woli, stał się jego najwierniejszym sojusznikiem przez chorobliwą ambicję i potrzebę pławienia się w blasku chwały („being a hero was too important for you”). Chociaż w klasycznych narracjach żaden superbohater nie uciekłby się do drastycznych środków w celu powstrzymania złoczyńcy (w końcu Superman potrzebuje Luthora tak samo jak Batman Jokera), Superman, ikona superbohaterskości, odrzuca heroizm i wiążący się z nim współudział w wielkich zbrodniach. Proces i więzienie to tylko tymczasowe środki zaradcze, decyduje się zatem zabić swojego największego adwersarza. Najbardziej przerażająca jest w tym raptowna przemiana Supermana – podczas gdy Wonder Woman jest przerażona, Batman ze stoickim spokojem stwierdza że nie było innego wyjścia, a największy z herosów zdaje się już być poza dobrem i złem, wyraźnie zadowolony z całej sytuacji.

Dwa lata później, w stosownie mrocznej i groźnie wyglądającej Wieży Strażniczej na orbicie alternatywna Liga Sprawiedliwych monitoruje globalne zagrożenia z pomocą własnej armii.

Wersja trochę post-apo. | Fot. Cartoon Network

Wersja trochę post-apo. | Fot. Cartoon Network

Prezydent jest układną marionetką superbohaterów. Naiwnością byłoby jednak sądzić, że Liga w tej wersji zajmuje się zapobieganiem katastrofom zagrażającym ludności i zwalczaniem przestępczości. Dużo istotniejsze jest dla nich tłumienie zamieszek zagrażających ich pozycji i utrzymywanie status quo. Sam Superman posuwa się do skrajności – wymiguje się błahymi pretekstami byle tylko nie interweniować w Smallville (dobrze moim zdaniem podsumowuje go tutaj fraza „grumpy drama queen”). Jedynie Batman trzyma się z daleka od tego typu działań, zaszyty w swojej jaskini.

Lord Superman i Lady Diana | Fot. Cartoon Network

Lord Superman i Lady Diana | Fot. Cartoon Network

Zielona Latarnia i Sokolica (którzy są tutaj już oficjalną parą) zostają wysłani, by spacyfikować pokojowy protest studentów, którzy domagają się przeprowadzenia wyborów. Samo pojawienie się bohaterów wzbudza przerażenie i wystarczy, żeby rozgonić tłum. Sokolica w obliczu tej reakcji z nostalgią wspomina „stare, dobre czasy”(„– Remember when everyone liked us? – Since when does that matter to you? – Since I started seeing the fear on everyone’s face”). Latarnia zaś sprowadza ją na ziemię, wspominając swoje dzieciństwo w szczytowej erze zimnej wojny i zagrożenia atomowego. W jego odczuciu Liga znalazła jedyne słuszne rozwiązanie – dzięki ich działaniom ludzie nie muszą dłużej żyć w strachu.

Lord Lantern i Lady Shayera | Fot. Cartoon Network

Lord Lantern i Lady Shayera | Fot. Cartoon Network

Lord Jonn | Fot. Cartoon Network

Lord Jonn | Fot. Cartoon Network

Dynamika relacji nie ogranicza się wyłącznie do tej pary – Lois Lane ma za złe Clarkowi (nie ukrywa on już swojej tajnej tożsamości), że dopuścił, by wolność słowa była brutalnie tłumiona, a na świecie panował terror. Ta rozmowa dobrze podsumowuje główny problem herosa-boga: jest on głęboko przekonany o swojej nieomylności, uważa, że w dalszej perspektywie wszystkie jego czyny okażą się uzasadnione, ale równocześnie nie jest w stanie obiektywnie dostrzec, dokąd jego działania mogą doprowadzić. Państwo policyjne wprowadzone przez Ligę również uwidacznia się w tej sytuacji – Lois nie może opuszczać mieszkania, przyjmować nieoficjalnych gości ani nawet korzystać z telefonu.

Urocza rodzinna scenka. | Fot. Cartoon Network

Urocza rodzinna scenka. | Fot. Cartoon Network

Kluczowym elementem narracji okazuje się odkrycie przez Batmana alternatywnego wymiaru (z naszej perspektywy pierwotnego), w którym zarówno Luthor jak i Flash nadal żyją. W jednej chwili dowiadujemy się nie tylko o śmierci jednego z superherosów, ale również o tym, że nie mamy do czynienia z Ligą, a z Władcami (Justice Lords) – osobiście uważam że wprowadzenie pewnych elementów in medias res i zostawienie niedopowiedzeń to świetny, pobudzający wyobraźnię zabieg. Trudno posądzać Władców o dobre zamiary, toteż nikogo chyba nie dziwi gdy zwabiają członków Ligi w pułapkę, po czym zajmują ich miejsce, by zaprowadzić własny porządek.

Justice Lords | Fot. Cartoon Network

Justice Lords | Fot. Cartoon Network

W starciu z niezniszczalnym obcym, który sieje spustoszenie w Metropolis (i, jak sam twierdzi, tak jak oni pożąda mocy i władzy) Superman znowu ukazuje swoją mroczną stronę. Gdy potwór już ma go zabić, Człowiek ze Stali przeprowadza laserową lobotomię i tym samym kończy walkę. Wszystko po to, żeby zyskać sobie wdzięczność ludności i owinąć ją sobie wokół palca. Gładko i skutecznie, aż skóra cierpnie. Co ciekawe, tylko Luthor jest w stanie od razu rozpoznać hochsztaplerów.

So majestic, so evil | Fot. Cartoon Network

So majestic, so evil | Fot. Cartoon Network

Tymczasem „zły” Batman przetrzymuje Ligę w celach tak zmyślnie skonstruowanych, że nawet jego „dobry” odpowiednik nie jest w stanie nic zdziałać. Zapytany o to, czemu ich przetrzymuje, stwierdza, że interwencja jego wspólników była motywowana wyższą koniecznością („Because you and your friends couldn’t do what needed to be done”). Flash jest zaskoczony, że jego przyjaciele mogli posunąć się do tak drastycznych kroków ze względu na jego śmierć – zauważmy przy okazji, że jest to już trzeci przypadek, gdy Flash jest centralnym punktem zmian (motyw powtarza się w odcinku Legends i w filmie Flashpoint Paradox). Ostatecznie udaje mu się uwolnić siebie i resztę Ligi zaskakującym trikiem, wykorzystując to, jak Władcom zależy na jego przeżyciu.

Ponieważ w rzeczywistości Władców nasi bohaterowie znaleźli się w Gotham City, by uwolnić Sokolicę, muszą udać się do Arkham Asylum. Zgodnie z odwróceniem zasad spotykamy tam Jokera-recepcjonistę, Dwie Twarze-woźnego oraz Trujący Bluszcz-ogrodniczkę.

Bardzo ciekawa jest rozmowa dwóch Batmanów przerywana walką (lub na odwrót).

Bruce Wayne, pleased to meet you, Batman | Fot. Cartoon Network

Bruce Wayne, pleased to meet you, Batman | Fot. Cartoon Network

„Zły” drwi ze swojego odpowiednika, twierdząc że nie jest on w stanie dokonać żadnych trwałych zmian swoimi technikami walki z przestępczością. Subtelność i działanie z ukrycia przeciwstawia zdecydowanemu działaniu nastawionemu na szybki i realny rezultat. Jednak, jak twierdzi „dobry”, świat bez przestępstw, ofiar i bólu byłby też światem bez wyboru. W odpowiedzi zły” oskarża demokratyczny system o niezapewnianie bezpieczeństwa obywatelom, twierdząc że sięgając po władzę wybrał pokój i brak zagrożeń. Batman w rozmowie z samym sobą dokładnie wie, jakich argumentów użyć, ostatecznie stwierdza więc, że dzięki posiadanej władzy może sprawić, że żadne dziecko nie straci więcej rodziców w podobny sposób jak on sam. Tym samym „dobry” ustępuje mu pola.

Jedno trzeba przyznać „złym” – może i nie szanują podstawowych praw człowieka, ale nawet Gotham byli w stanie zmienić w lśniące czystością miasto jutra.

Gdyby nie Batmobil nie przypuściłbym że to Gotham. | Fot. Cartoon Network

Gdyby nie Batmobil nie przypuściłbym że to Gotham. | Fot. Cartoon Network

Zachwyt jednak szybko mija, gdy widzimy niezadowolonego klienta restauracji skuwanego kajdankami za „przeszkadzanie innym klientom”.

Gdy Liga wraca do swojego wymiaru, Superman i Batman dyskutują sposób pokonania Władców. Wydaje się, że aby tego dokonać będą musieli przesunąć granice swojej moralności. Morderstwo nie wchodzi w grę, ponieważ staliby się wtedy tacy sami jak ich przeciwnicy. Muszą jednak nieco nagiąć własne zasady. Marsjanin podszywa się pod Luthora, który rzekomo wziął zakładnika, i w ten sposób wywabia Władców z Wieży, by następnie reszta Ligi mogła ich unieszkodliwić w podobny sposób, w jaki poprzednio sami zostali potraktowani. Walka, która się wywiązuje, jest z natury rzeczy bardzo wyrównana. Ostatecznie Flash przemawiający do sumienia „złego” Supermana jest w stanie ją zatrzymać na tyle, by „dobry” Superman z prawdziwym Luthorem mogli wkroczyć do akcji. Ostatecznie Władców neutralizuje luthorowe działko, którego działanie podobne jest do serum niszczącego gen X – niszczy supermoce. Za zwycięstwo przyszło zapłacić wysoką cenę – Luthor uzyskał pełne ułaskawienie w zamian za udzieloną pomoc – jednak według „dobrego” Supermana było to dużo lepsze wyjście niż zbrukanie sobie rąk krwią. Historia zatacza krąg, gdy dowiadujemy się na konferencji prasowej zorganizowanej przez Luthora, iż ma on zamiar zająć się polityką.

Ważne kwestie poruszone w tej historii to przede wszystkim słabości superherosów. Nawet pozornie nieskazitelni jak Superman mają swoje wady – targa nimi gniew, czasem czują się bezradni wobec panoszącego się zła czy śmierci towarzyszy, są wystawiani na liczne pokusy nadużycia swoich mocy. Dobrymi czyni ich jedynie to, że są w stanie je odeprzeć i podjąć właściwą decyzję, kiedy zajdzie potrzeba.

Obrońca amerykańskich wartości | Fot. Cartoon Network

Obrońca amerykańskich wartości | Fot. Cartoon Network

Justice League
S02E11–12, A Better World, emisja: 1.11.2003

Ecthelion

King of the Nerds at Fandom
Miłośnik fantastyki, tolkienista, fan brytyjskiej muzyki i seriali (w zasadzie wszystkiego co brytyjskie). Kadet w Akademii Władców Czasu. Młody padawan i konwentowicz. Pasjonat wszelakich wątków mitycznych i przetworzeń tzw. „kultury wysokiej” w popkulturze. Do tego (meta)narracje superbohaterskie, legendy arturiańskie i prerafaelici. I parę(naście) innych rzeczy.