Zagraj to jeszcze trzy razy (Minority Report, Lucifer, Blindspot)

Zagraj to jeszcze trzy razy (Minority Report, Lucifer, Blindspot)

Artykuł zawiera niewielkie spoilery.

Trzy piloty z oczekiwanego sezonu amerykańskiej telewizji znalazły drogę do sieci trochę wcześniej – i być może przypadkowo, a być może ilustrując pewien trend – konceptualnie są do siebie bardzo podobne.

Minority Report – kontynuujący historię z filmu z Cruise’m, Lucifer – wywodzący się z komiksów z serii Sandman i Blindspot, w którym wytatuowana kobieta z amnezją pojawia się nago na Times Square. Pozornie może bez wyraźnych związków, ale każdy z tych pilotów pokazuje pierwsze dni współpracy przedstawiciela amerykańskich organów ochrony porządku z kimś tajemniczym i/lub obdarzonym specjalnymi zdolnościami.

minority-report-tv-show-meagan-good-stark-sands

fot. FOX

Tytułowy bohater Lucifera to sam władca piekieł, znużony stałym zajęciem, który szuka rozrywki na ziemskim padole prowadząc nocny klub i unikając nasłanych przez Ojca aniołów, pragnących zagonić go z powrotem do pracy. Kiedy zamordowana zostaje znajoma piosenkarka, której pomógł rozpocząć karierę, Lucyfer angażuje się w śledztwo prowadzone przez atrakcyjną panią policjant – szukając sprawiedliwości, a może zemsty – i niezmiernie irytując swoją partnerkę. Okazuje się, że karanie złych uczynków to nawyk, z którym trudno zerwać.

Minority Report pokazuje wydarzenia po rozwiązaniu programu przewidującego zbrodnie – jeden z trójki jasnowidzącego rodzeństwa nie może się pogodzić z wizjami i niemożliwością pomocy ofiarom – aż do momentu, kiedy na jego drodze staje detektyw Vega. Najpierw Dash przekonuje ją, że jego wizje mogą pomóc w rozwiązaniu, albo powstrzymaniu zbrodni, a potem Vega zaczyna przekonywać jego, że powinien wykorzystać swoje umiejętności, aby pomagać innym.

Blindspot nie jest adaptacją, ani nie jest oparty na znanej franczyzie – trudno też na razie określić, czy będziemy mieć do czynienia z high concept procedural, czy wkradnie nam się trochę sci-fi. W pierwszych minutach pilota, naga i wytatuowana od stóp do głów kobieta zostaje porzucona (i znaleziona) w torbie na środku Times Square. Jeden z jej tatuaży to imię i nazwisko agenta FBI, który natychmiast zostaje przydzielony do jej sprawy – muszę przyznać, że jest to dość efektywny sposób zapewnienia, że główni bohaterowie będą razem pracować.

Niedobrana, ale uzupełniająca się wzajemnie para rozwiązująca zagadki kryminalne, to jedna z najważniejszych i najczęściej występujących klisz gatunku, choć tak mocna reprezentacja w gronie nowych pilotów może zwiastować silny powrót do korzeni. Biorąc pod uwagę, że we wszystkich przypadkach dostajemy pary mieszane, można też oczekiwać przeciąganego w nieskończoność UST i will-they-won’t-they – czyli jednej z moich ostatnio najbardziej znielubianych klisz (od klątwy Moonlighting gorsze jest tylko sztucznie podtrzymywane (nie)romantyczne napięcie). Zwłaszcza Lucyfer wskazuje na obecność tego wątku.

d5fb4717a64c8ba3465a675b104a9c4a

fot. FOX

Aby wyróżnić się od całej masy podobnych procedurali, każdy z nowych seriali proponuje nam nowe ujęcie starego schematu. Obok przewidywania przestępstw, Minority Report wprowadza – na razie sygnalizowany – wątek brata głównego bohatera, który być może jest w kłopotach (albo będzie ich sprawcą, znając życie i telewizję). Lucyfer przechodzi fazę buntu przeciwko ojcu (znowu, możnaby powiedzieć), a jego wagary z piekła rodem mogą mieć daleko idące konsekwencje. W przypadku Blindspot, sam powód do współpracy pomiędzy głównymi bohaterami, czyli tatuaże na ciele Jane, będące wskazówkami do aktów terroryzmu i zbrodni, jest główną osią fabularną.

Bardziej personalnie, wszystkie trzy seriale mają w obsadzie bardzo lubianych przeze mnie aktorów: Stark Sands (Generation Kill) w Minority Report, Tom Ellis (Merlin, Miranda) jako Lucyfer i Jaimie Alexander w Blindspot (plus Ashley Johnson, znana z Avengersów i Last of Us). Istnieją naprawdę spore szanse, że nawet jeśli seriale mnie zawiodą, i tak będę je oglądać właśnie dla nich.

I mówiąc szczerze, we wszystkich przypadkach to, że mnie zawiodą, jest dosyć prawdopodobne. Choć, jak pisaliśmy już pewien czas temu w Wielogłosie o pilotach, czasami trudno jest ocenić serial wyłącznie na podstawie pierwszego odcinka, i często seriale mocno rozwijają się po nieudanym starcie, to wszystkie trzy tutaj omawiane są niesamowicie, fantastycznie przewidywalne. Do stopnia, w którym widz choć trochę obeznany z konwencjami seriali proceduralnych, albo kryminałów w ogóle, jest w stanie przewidzieć nie tylko większość zwrotów akcji, ale też następujące po sobie kwestie postaci.

BLINDSPOT -- "Pilot" --  Pictured: Jamie Alexander as Jane Doe -- (Photo by: Virginia Sherwood/NBC)

(Photo by: Virginia Sherwood/NBC)

Minority Report broni się dla mnie siłą aktorów i chemii głównych postaci, chociaż to może być efekt mojej ogólnej sympatii dla Starka – YMMV. Lucyfer jest fascynujący w momentach nawiązań do osi mitologii i konfliktu na linii nieba i piekła – niezależnie od tego, jak czarujący może być Tom Ellis, jego zaangażowanie w śledztwa i repertuar trików polegający głównie na wyciąganiu informacji o tym, czego ludzie najbardziej pożądają, mogą szybko stać się dość nudne. Moim zdaniem najgorzej wypadł Blindspot, gdzie ani sprawa odcinka, ani zalążki głównego wątku nie zainteresowały mnie w najmniejszym stopniu, a niektóre sceny z Jane, gdzie jej ciało poddawane jest badaniom i testom, sprawiły, że czułam się wybitnie niekomfortowo – wliczając w to otwierającą odcinek scenę pokazującą ją nago, uwalniającą się z torby porzuconej na Times Square. Brak pamięci i osobowości sprawia też, że jej relacja z partnerem nie może być partnerska w żadnym stopniu, co tylko zwiększa mój dyskomfort.

Z faktyczną oceną seriali trzeba się będzie wstrzymać do jesieni – z Lucyferem chyba nawet trochę dłużej – ale nie jest to najmocniejsze otwarcie. Na hity trzeba będzie jeszcze poczekać.

Minority Report
sci-fi/drama
FOX, 2015-

Lucifer
drama/fantasy
FOX, 2015-

Blindspot
drama
NBC, 2015-

Joanna Kucharska

Człowiek-katarynka, z opinią na każdy temat. Urodzona w Krakowie, żyje przed ekranem. Uzależniona od kawy, musicali i złych żartów słownych. Czasami pisze, częściej przeklina migający kursor. Porzuciła hatewatchowanie na rzecz hope-watchingu, bo zdrowiej dla psychiki.