Fot. ITV

Londyn nocą (Jekyll and Hyde, Premiera: S01E01–02)

Artykuł zawiera niewielkie spoilery.

Przenieśmy się raz jeszcze do naszego ulubionego Londynu. W latach trzydziestych, ale z wyraźną nutą victoriany w retrospekcjach; w ciemne zaułki brukowanych uliczek, mgliste i niebezpieczne doki nad Tamizą i do podrzędnych hoteli o oknach szczelnie zasłoniętych aksamitem. Oto na łono ojczyzny powraca (z kolonialnych włości na Cejlonie, zwabiony wieścią o spadku) młodzieniec słusznej postury, klasycznej urody i niezwykłego temperamentu. Na Cejlonie, gdzie się wychował, co bardziej zorientowane wiedźmy twierdziły, że jest przeklęty. On sam postanowił jednak wbrew przesądom zostać lekarzem i uwierzył w moc medycyny, logiki i rozsądku. Naiwniak! Przybrany papa karmił go pigułkami usypiającymi Szał – ujawniające się nagle zwierzęce popędy, złośliwość i nadnaturalną siłę – ale nie zawsze się udawało. Chłopiec był (jak zresztą jego ojciec i dziad przed nim) po wiktoriańsku dwubiegunowy. Oficjalna wersja? „Hormonal imbalance”, czyli zaburzenia hormonalne. Etykietka dająca iluzję kontroli. Wersja nieoficjalna? Hinduskie demony zwane jaksza, pragnące się wydostać na zewnątrz, opętujące ludzkie ciało.

Fot. ITV

Fot. ITV

Nasz młody adept medycyny, Robert (Tom Bateman) musi szybko zrewidować swoją wizję rzeczywistości. Bo świat, który poznajemy, nie jest światem prozy. Londyn tego serialu to miasto, w którym żyje się spokojnie tylko dzięki specjalnym oddziałom tajnych służb królewskich, zajmującym się regulowaniem „spraw nadnaturalnych”. Grupa ekspertów wychwytuje w Londynie wszelkie dziwności i neutralizuje je bez litości – chyba że okażą się przydatne i można je zwerbować. Poznajemy szefa jednostki, ideowca Bulstrode’a (Richard E. Grant), jak i młody narybek w postaci niejakiego Sacklera. Po piętach naszemu bohaterowi deptać też będzie dziwny i diaboliczny Kapitan Dance (w tej roli pamiętny Childermass z niedawnego Norrella i Strange’a, Enzo Cilenti). W Londynie w oko wpadnie młodemu Jekyllowi przypadkowo spotkana panienka-w-opałach, słodkie dziewczę imieniem Lily, a sojusznikami staną się rozważny prawnik rodzinny Maxwell i rezolutna Hils (Ruby Bentall, czyli Verity z Poldarka).

Od samego początku ogromne wrażenie zrobił na mnie główny bohater. Jako Jekyll jest powściągliwym, nieśmiałym, nieco sztywnym młodzieńcem, idealnym wcieleniem angielskości. Jako Hyde staje się bestią w ludzkim ciele, mężczyzną obdarzonym nadnaturalną siłą, porywczym, gwałtownym, z napiętymi pod skórą żyłami pompującymi gorącą krew. A wszystko to pokazane przy śladowym tylko użyciu jakichkolwiek specjalnych efektów, raczej dzięki środkom aktorskim, sugestywnym kadrom i wzburzonej muzyce. A złe emocje może w bohaterze obudzić dowolny bodziec – telegram z Cejlonu informujący o śmierci przybranych rodziców, wiadomość o otrzymanej w spadku fortunie czy pocałunek nieznajomej.

Fot. ITV

Fot. ITV

Serial ocieka angielskim klimatem i pławi się w cudownej, taktownej, idyllicznej brytyjskości. Rozmowy są pełne kurtuazji, a zaproszenia na herbatkę częste i naturalne. Dżentelmeni zachowują się po dżentelmeńsku, damy są damami. Pokojówki mają idealnie wykrochmalone fartuszki i czepki, a boy hotelowy zawsze uśmiecha się do klientów. Wszyscy wszystkich się obowiązkowo pytają o zdrowie i samopoczucie. Dylematy moralne stanowią nieodłączny element każdego działania. Akcent jest nieomal przegięty, szczególnie że kwestie wypowiada się z namysłem i powoli. Postacie, bez względu na sytuację, zwracają się do siebie per „pan”, „pani”. „I’m not alright, I’m not alright at all!” – konstatuje nasz główny bohater, dzieląc się rozterkami z przyjaciółką. „Bloody” to najmocniejsze przekleństwo, jakie usłyszymy – ale na dźwięk tych wycedzonych słów poczujemy się nieźle zbulwersowani, albowiem będą one ciężkie od znaczeń.

Jest to także stylistyka noir. Kadry, światłocienie, teatralność, muzyka, konwencja, typy postaci, budowanie napięcia, lata trzydzieste – noir jednak nie amerykański, a angielski. Dobro i zło, piwnice i tajne laboratoria, w których dziadek bohatera rozszczepił swoją osobowość. Tajemnice sięgające w głąb czasu i do wnętrza ziemi. Intryga kryminalna przeplatająca się z nadnaturalną.

I ta kombinacja, ta mieszanka amerykańskiego kryminału i wysmakowanej angielskości naprawdę nieźle się sprawdza. Wszyscy wszystkich szpiegują, niebezpieczne kobiety malują usta na czerwono, większość akcji toczy się nocą. Ale mamy też postacie typu „stary lokaj rodziny”, a w tle swoje trzy grosze dokłada jeszcze egzotyka, kolonialny Cejlon, indyjskie zwyczaje, religia, magia. Mamy przyrodniego brata naszego bohatera, Raviego, który przetrwał pożar rodzinnej posiadłości i na własną rękę szuka odpowiedzi.

Fot. ITV

Fot. ITV

Ale to postać drugiego planu, na pierwszym jest młody angielski dżentelmen. W tym świecie bycie Jekyllem jest bajecznie proste, ale bycie Hydem… ono kontestuje brytyjską codzienność na tak wielu poziomach! Robert staje się ekscentrykiem. Zgarbiony, w płaszczu po ojcu i z nieokiełznanymi lokami przypomina Oscara Wilde’a na sterydach. Gdy jest w „odmiennym stanie” mówi inaczej, głosem chropawym, oślizgłym od testosteronu i diabelsko niskim. Śmieje się gardłowo, szuka zaczepki, jest jakby większy, góruje nad otoczeniem, zagarnia dla siebie przestrzeń. Nawet jeśli wygląda jak zupełnie zwyczajny człowiek, można się go przestraszyć. Przekracza wszystkie granice, jest słoniem w składzie porcelany, nie dba o konwenanse. „Funny thing about fear – it heightens all your senses” – mówi słodka Lily do Roberta, i właśnie tak czuję się jako widz – ciągle odrobinę przestraszona i dzięki temu chłonę opowieść wyraźniej. Napięcie nie opada od pierwszej do ostatniej minuty odcinka. Ciągle coś się dzieje, bohatera otaczają silne emocje.

Bo choć zbudowany na gatunkowym konwenansie, ten świat, który Wam tu opisuję, nie jest wcale prosty, ani intryga klasyczna. Albo inaczej: świat jest klasyczny, ale pełen niuansów. Stworzenia tego uniwersum są najdziwniejszymi, jakie widzieliście. Szaleńcy są nawiedzeni w sposób znacznie bardziej złożony niż zwykle. Domy są mroczniejsze, wskazówki podane mniej wprost, słowa znaczące, bohaterowie inteligentni. W głębi czai się mitologia, którą naprawdę chcę poznać, bo nie jest oczywista, nie jest czymś, co znam. Sceny, dialogi, zwroty akcji nie są tylko zgranymi kliszami, choć są stylowe. Zakamarki takiego Londynu mogły się zrodzić wyłącznie w Anglii widzianej oczami Anglików, pisanej w tym wypadku przez scenarzystów ITV. Ezoteryka, okultyzm, magia – one tu są, zachwycają i odrzucają, ale daleko im do gładkiej magii amerykańskiej. Zresztą budżet tej produkcji nie jest zbyt wysoki i efektom specjalnym daleko do rozmachu najdroższych seriali. Jednak tam, gdzie brakuje pieniędzy, serial nadrabia inwencją i pomysłowością. Nie wiem, czy taka formuła spodoba się szerszej publiczności, ale w moje gusta trafia bez pudła. Kojarzy mi się zarówno z Norrellem i Strange’m, jak i z serialowym pierwowzorem Nigdziebądź i jego onirycznym, teatralnym klimatem.

Fot. ITV

Fot. ITV

Is it really my fault if things get broken when I’m having fun?” – pyta nasz nowy antybohater, z czarującym uśmiechem demolując bary i pokoje hotelowe. A zaraz potem jest czuły i zakłopotany swoją „sytuacją”, dlatego łatwo jest mu sprzyjać. Przy tym wszystkim jest też – co rzadkie w serialach – prawdomówny, ze wszystkimi zaufanymi osobami szczerze rozmawia o swoim problemie, niczego nie ukrywa, dzieli się posiadanymi informacjami. W czasach, gdy połowa seriali opiera się na wątpliwym suspensie wynikającym z zatajania czegoś przed przyjaciółmi i bliskimi, jest to odświeżające rozwiązanie.

– Do you want me to find you a doctor? – pyta prawnik rodziny, zapoznany z całą sytuacją.

– I am a doctor – odpowiada zrezygnowany Robert. I wzdycha.

Ja też wzdycham, bo znikąd pomocy, czarne chmury się kłębią, znaki zapytania mnożą. Przebłysków światła jest niewiele, tak niewiele…

Kibicuję Robertowi w Londynie i w napięciu czekam na kolejne odcinki.

Fot. ITV

Fot. ITV

Jekyll and Hyde
fantasy, action drama, thriller
ITV, 2015–

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.