Fot. Amazon

Do trzech razy sztuka (Crazy Ex-Girlfriend, Life in Pieces, Red Oaks, Wicked City)

Artykuł zawiera spoilery z pilotów seriali.

Czas na trzecią turę omówień serialowych – o ile łatwiej oglądać dziesiątki tytułów, gdy się to usprawiedliwia formułką „dla bloga”! – czyli na seriale, które przyciągnęły uwagę Pirjo i Joanny na tyle, że warto było o nich porozmawiać. Poprzednie wpisy z tej serii znajdziecie TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

Crazy Ex-Girlfriend

Pirjo: Nie ma wątpliwości, że Rachel Bloom umie śpiewać. Musicalowe „numery” (w ilości trzy na odcinek) są podporą tej debiutującej na The CW nieco dziwnej produkcji. Fabuła? Absolwentka Harvardu i Yale, prawniczka od nieruchomości, spontanicznie decyduje się porzucić Nowy Jork, zignorować czekający ją awans zawodowy, a także życzenia matki – i przeprowadzić się do sennego miasteczka na prowincji w ślad za swoją największą miłością: chłopakiem, z którym spotykała się na koloniach, podczas wakacji, gdy oboje mieli po szesnaście lat. Bohaterka jest irracjonalna, nadpobudliwa, za głośna jak na mój gust i zdecydowanie za bardzo przerysowana, ale i tak jest jedyną wartą uwagi postacią. Chemii między Rebeccą a jej „prawdziwą miłością” i „bratnią duszą”, Joshem, nie ma ani na lekarstwo. Dialogi nie są zbyt błyskotliwe, aktorstwo fatalne, fabuły odcinków jak z generatora fabuł. Pierwsze dwa epizody niczym mnie nie zachwyciły, opowieść jest szyta naprawdę grubymi nićmi, a dla samych piosenek (choćby nie wiem jak fajnych!) nie chce mi się poświęcać czterdziestu pięciu minut tygodniowo. Mój werdykt? Nope.

Fot. The CW

Fot. The CW

Joanna: Ja z kolei uważam, że to jedna z lepszych komedii tego sezonu – po cichu i po kryjomu wybitnie subwersywna. Brak chemii pomiędzy Joshem a Rebeccą jest jak najbardziej celowy, jej neuroza i nadpobudliwość nie są przypadkowe, tylko leżą u podnóża całej intrygi. W pilocie Rebecca decyduje się na porzucenie pracy i wygodnego życia w Nowym Jorku dla faceta, którego nie widziała od lat, wmawiając sobie, że tak naprawdę robi to dla zmiany – sęk w tym, że Rebecca, żyjąca w cichej desperacji i uwięziona w swoich rolach, naprawdę tej zmiany potrzebuje. Pod radosnymi showtunes kryje się depresja – matka Rebeki nawiązuje do jej prób samobójczych, Rebecca pozbywa się leków antydepresyjnych, jej emocje i decyzje nie są w żaden sposób racjonalne. Spięcie pomiędzy komedią a dramatem popycha akcję do przodu. Rachel Bloom i Aline Brosh McKenna tworzą bohaterkę, która jednocześnie dokonuje tragicznych wyborów życiowych i którą naprawdę ma się ochotę potrząsnąć, ale z którą jednocześnie nie sposób nie empatyzować w jej nieporadnych momentach. Talent i urok Rachel Bloom są tutaj sporym plusem. Pomiędzy żartami i piosenkami, Crazy Ex-Girlfriend dokonuje też interesującej rekonstrukcji fabuł komedii romantycznych – Rebecca zachowuje się jakby naoglądała się za dużo romcomów i głęboko w nie wierzyła, co może prowadzić tylko do katastrofy. Moim jedynym problemem jest fakt, że serial jak na razie dość mocno balansuje na granicy mojego embarrassment squick – mam dosyć mocno wyczulone zawstydzenie z drugiej ręki i sporo komedii z gatunku cringe (brytyjskie The Office było dla mnie najgorsze) nie nadaje się dla mnie do oglądania. Z drugiej strony – musical (z celowo tragicznymi momentami choreograficznymi i znakomitym użyciem reprises) i Santino Fontana – nie mam wyjścia, trzeba oglądać.

Life in Pieces

Pirjo: Life in Pieces to słodki, choć nie przesadnie, sitcom z jasnym pomysłem na siebie. Jest to też dowód na to, że w przypadku krótkich odcinków przekombinowanie się nie sprawdza, a proste założenie – nawet jeśli podobne seriale widzieliśmy już wiele razy – procentuje. Mamy więc wielopokoleniową rodzinę, z członkami w każdym możliwym wieku i życiowej sytuacji, co, jak można się domyślić, pozwala na snucie różnorodnych fabuł.

Fot. CBS

Fot. CBS

Są dziadkowie, którzy z jednej strony, po wypuszczeniu dzieci z gniazda chcą nareszcie „odzyskać wolność”, a z drugiej zawsze znajdą się na miejscu, by pomóc młodym, i stanowią rodzinne spoiwo, organizując święta, uroczyste obiady, służąc radą, a czasem strofując. Najstarsza córka ma męża i trójkę dzieci w różnym wieku (nastolatek tuż przed collegem, nastoletnia uczennica i mała dziewczynka), czyli jest już dobrze „otrzaskana” w życiu i ma zupełnie inne problemy niż jej młodszy brat, który doczekał się właśnie pierworodnego potomka (tak, dobrze się domyślacie, dzięki tej nitce fabularnej mamy niemowlaka i związane z nim tematy). Zestaw uzupełnia trzeci syn, zapraszający swoją szefową na randkę – to okazja do obejrzenia perypetii rozkwitającego związku. W serialu reprezentowane są wszelkie „etapy życia” i „typy postaci”, rodzince Shortów brakuje chyba tylko psa! Co więcej, postacie już od pierwszego odcinka wyróżniają się, pokazuje się je tak, że łatwo łapiemy ich klimat, mimo sporej ilości bohaterów odróżniamy ich od siebie. To zasługa sprawnie napisanych gagów, scenek i dialogów pozwalających nam w ciągu paru sekund wyczuć dany „charakter”. Wszystko się ze sobą ładnie i mocno klei. Treść odpowiada też tytułowi – każdy odcinek to cztery historyjki związane z którąś z gałęzi rodziny, coś jak anegdotki, opowieści wspominane po latach, przy wspólnym stole. „A pamiętasz, jak John urządził własny pogrzeb na siedemdziesiąte urodziny?”, „A pamiętacie przeprowadzkę?”, „Och, właśnie przypomniała mi się ta szalona para konsultantów laktacyjnych… słyszeliście tę historię?”.

Zamysł serialu zostaje zresztą kawa na ławę wyłożony w odcinku premierowym – życie składa się z momentów i mija szybko, więc warto pielęgnować te opowieści, dokumentować, zachowywać w pamięci. To one są „solą życia”.

Life in Pieces jest więc dokładnie tym, co zapowiada. Dobrze napisanym, klasycznym, niezbyt odkrywczym – ale czy musi być odkrywczy? – serialem o rodzinie. Do śmiechu i do refleksji.

Red Oaks

Pirjo: Red Oaks to nazwa luksusowego country clubu, w którym nasz młody bohater zatrudnia się na czas wakacji jako instruktor tenisa – a David (Craig Roberts) znajduje się właśnie mniej więcej na granicy pomiędzy szkołą a studiami, dzieciństwem i dorosłością. To czas pierwszych miłości, związków, zobowiązań zawodowych, a także podejmowania decyzji dotyczących przyszłości, wytyczania ścieżki życiowej, odkrywania „życiowych prawd”.

Fot. Amazon

Fot. Amazon

Luksusowy klub, wyidealizowane lata 80., coming of age drama rozpisana na kilka krótkich, zabawnych odcinków? Count me in! Serial stacji Amazon, będący hołdem dla komediowego gatunku sprzed lat ogląda się przyjemnie, choć zaskoczeń czy przesadnych zachwytów nie można się spodziewać, nie ma też „perspektywy meta”. Oprócz przygód w country clubie rdzeniem serialu pozostaje relacja między synem i ojcem – która w toku sezonu ewoluuje. Na początku ojciec traktuje syna jak dziecko i ma wobec niego bardzo wyraźne plany i ambicje: David ma zostać księgowym. W odcinku centralnym panowie (w onirycznej sekwencji) dosłownie zamieniają się miejscami – i ciałami! – i stopniowo coraz lepiej się rozumieją. Pod koniec syn ma odwagę wyrwać się spod kontroli rodziciela, a ojciec akceptuje, że ścieżka życiowa potomka będzie inna, niż planował.

Centralnym settingiem sezonu jest jednak country club – zamknięty, idylliczny świat, pełen zabawnych i charakterystycznych postaci praktykujących dziwne zwyczaje i rytuały. Nasz bohater oczywiście podkochuje się w córce właściciela, Skye (zjawiskowa Alexandra Socha) i robi w Red Oaks spektakularną, burzliwą i pełną raptownych zwrotów karierę. Podsumowując, są to wakacje, które zmienią życie Davida i pomogą mu dorosnąć – a dla widza oglądanie serialu będzie dokładnie tak nostalgicznym, sentymentalnym i słodko-gorzkim doświadczeniem, jak to tylko możliwe w tego typu stylistyce.

Zabrakło mi dystansu do kopiowanej konwencji retro, ale w sumie polecam ten serial.

Wicked City

Joanna: Niektóre seriale od pierwszych minut wydają się stworzone dla mnie. Wicked City w ciągu mniej niż kwadransa udowadnia, że jak najbardziej chce mnie odstraszyć. Obawiałam się już tego po trailerach i zapowiedziach – nie przepadam za antybohaterami ani charyzmatycznymi psychopatami (a Ed Westwick nie jest tutaj nawet jakoś wyjątkowo charyzmatyczny), a nic nie potrafi mnie tak odrzucić od serialu jak epatowanie przemocą wobec kobiet. Wicked City w ciągu kilku pierwszych minut serwuje widzom scenę morderstwa w trakcie fellatio w samochodzie, po czym szybko dorzuca nekrofilię.

Fot. ABC

Fot. ABC

Nawet fakt, że obsada jest wypełniona aktorami, których naprawdę lubię, a którzy lepiej grają swoje role niż zostały one napisane, nie ratuje dla mnie pierwszego odcinka. Taissa Farmiga jest zręcznie dobrana jako wielkooka ingénue, Jeremy Sisto powtarza rolę zmęczonego życiem detektywa z krótko żyjącego Kidnapped, w tle pojawia się jedna z moich drugoplanowych ulubienic, Jaime Ray Newman. Każdy inny serial oglądałabym chociażby dla obsady i dla świetnie dobranej muzyki, ale Wicked City odrzuca mnie na każdym kroku – nie jestem fanką gatunku erotycznych thrillerów, zwłaszcza kiedy nie są ani specjalnie erotyczne, ani nie dostarczają dreszczyku emocji. Zwolennicy gatunku albo fani Eda Westwicka (którego chyba nigdzie nie było widać od czasu Gossip Girl) może znajdą w serii coś dla siebie, ale ja jestem zdecydowana złamać swoją zasadę trzech odcinków szansy dla każdego nowego serialu.

Pirjo: I tym optymistycznym akcentem…

 

Crazy Ex-Girlfriend
musical comedy
The CW, 2015–

Life in Pieces
sitcom
CBS, 2015–

Red Oaks
sitcom
Amazon, 2014–

Wicked City
crime drama, thriller
ABC, 2015–

 

Joanna Kucharska
Człowiek-katarynka, z opinią na każdy temat. Urodzona w Krakowie, żyje przed ekranem. Uzależniona od kawy, musicali i złych żartów słownych. Czasami pisze, częściej przeklina migający kursor. Porzuciła hatewatchowanie na rzecz hope-watchingu, bo zdrowiej dla psychiki.

Pirjo Lehtinen
Człowiek-inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)