Fot. Rossija 2

Bohaterowie starodawnej Rusi (Drużyna, S01)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Jednym ze świadectw sukcesu Gry o tron jest liczba seriali, które zaistnienie zawdzięczają hitowi HBO. Co ciekawe, są to głównie seriale historyczne (kolejnym neverlandowym fantasy będą dopiero przyszłoroczne Kroniki Shannary). W samym 2015 mogliśmy zobaczyć trzeci sezon Wikingów, anulowanego ku rozpaczy garstki fanów The Bastard Executioner, cornwellowskie The Last Kingdom (to samo, co w Wikingach, tylko z nieco bardziej brytyjskiej perspektywy) oraz niespodziankę zza wschodniej (a dokładnie północno-wschodniej) granicy – Drużynę.

Oczywiście niespodziankę dla tych, którzy nie przyglądają się temu, co dzieje się w rosyjskiej popkulturze. Bowiem nad Wołgą od mniej więcej 2004 trwa serialowy boom. Powstaje ich bardzo dużo we wszystkich możliwych gatunkach, a najlepsze bez trudu dorównują światowej czołówce, dodając od siebie sporo kulturowej inności.

Akcja Drużyny toczy się w pierwszej połowie XIII w., kiedy nad podzieloną na małe księstewka Rusią gromadzą się ciemne chmury. Najazdem ze wschodu grożą Mongołowie. Na zachód umacnia się państwo zakonne Kawalerów Mieczowych. W kraju przeciwko władzy spiskują bojarowie, a książę nowogrodzki, Jarosław, jest chory i zniedołężniały. W tej sytuacji jedyną nadzieją na ratunek jest odnalezienie zaginionego w puszczach północy następcy tronu, kniaziewicza Aleksandra. W tym celu biskup Spirydion posyła w świat siódemkę najlepszych wojowników, jakich ma Nowogród Wielki.

Słowo Drużyna, oprócz słowiańszczyzny, kojarzy się z grami RPG. Jest to skojarzenie całkowicie na miejscu, gdyż wśród bohaterów mamy charyzmatycznego przywódcę, osiłków wywijających młotem bojowym jakby to był kij od szczotki, bezszelestnego zwiadowcę i celnego łucznika. Jeśli dodać, że w wiosce bohaterom pomaga prawosławny batiuszka, to do pełnego kompletu brakuje tylko maga i złodzieja.

Taki oto komplet dzielnych wojów rusza do Świrskiego Ostrogu, osady w której okolicach urywa się ślad po kniaziewiczu. Tam drużyna szuka go przez osiem odcinków, po drodze mierząc się z każdym zagrożeniem, jakie według scenarzystów mogło się objawić w średniowiecznej Rusi. Bandyci, wolne kompanie, Waregowie, Kawalerowie Mieczowi, a nawet pogańscy kultyści, raz po raz napadają na ducha Bogu winnych poddanych Jarosława. Zaś każda z napaści jest pretekstem do scen walki.

Fot. Rossija 2

Fot. Rossija 2

Znawcy pewnie pokręcą nosem na wprowadzanie przedmiotów, których nikt w tamtym miejscu i w tamtym czasie nie mógł znać, ale celem jest tu satysfakcja widza, a nie szczegółowość historycznej rekonstrukcji. W  udanym kinie akcji najważniejsza jest różnorodność. Mały i zwinny bije się z silnym, ale ociężałym; różne rodzaje broni narzucają inne style walki; jeden na jednego lub jeden przeciwko kilku; walka z zaskoczenia i starcie w otwartym polu; honorowe pojedynki i takie, w których wszystkie chwyty są dozwolone – wszystko to można zobaczyć w Drużynie. Kiedy widz boi się, że twórcy wyczerpali inwencję i już nic nowego nie wymyślą, ci serwują jeszcze bardziej oryginalną akcję.

Jednak wbrew pozorom, Drużyna nie do końca należy do rodziny współczesnych seriali historycznych. Są elementy wspólne, takie jak zimna tonacja obrazu, czy estetyka kostiumów oraz dekoracji, ale dość proste intrygi nowogrodzkich możnowładców, grubą kreską naszkicowana obyczajowość (głównie uczucie drużynnika Annikeja do dziewczyny z Ostroga), czy widoczny w scenach zbiorowych niski budżet (za każdym razem ludzi na ekranie powinno być dwa razy więcej), kojarzą się raczej z inną epoką w telewizji – latami 90. Czasami Xeny i Herkulesa.

Fot. Rossija 2

Fot. Rossija 2

Nie jest to z mojej strony nagana. Rosjanie wzięli schemat sprzed dwudziestu lat, przepuścili przez współczesną estetykę, po czym wszystko umieścili w swobodnie potraktowanych realiach historycznych Rusi kijowskiej. I choć w tamtych czasach Szwedzi nie czcili już Odyna, tylko brali udział w krucjatach, żadne utajone komórki rodzimowierców nie znały wschodnich sztuk walki, a młodość Aleksandra Newskiego wyglądała mniej dramatycznie – nie narzekam. Raczej zazdroszczę, ponieważ nikt z naszych nawet nie próbuje w tak uroczy sposób potraktować historii.

Osadzenie fabuły w epizodzie własnej historii, a nie  jakimś neverlandzie (niewiele tu brakuje do fantasy) jest ważnym aspektem Drużyny. Rosjanie od dłuższego czasu dość dobrze wplatają do swoich seriali wojennych oraz historycznych treści patriotyczne: w chwili zagrożenia trzeba się jednoczyć, prosty lud kocha ojczystą ziemię najbardziej, Kościół Prawosławny ma pozytywny wkład w tworzenie się państwowości i tylko podejrzani osobnicy szukają wsparcia u obcych. To kilka prostych zasad, które można umieścić w dowolnych realiach, a zadziałają.

W Rosji Drużyna spodobała się na tyle, że widzowie zaczęli dopytywać o drugi sezon. Nie dziwię się – sam dawno tak się nie bawiłem. Nie wiem, czy twórcom spodobałoby się hasło proste, a cieszy, lecz powinno. W ten bowiem sposób dali porcję lekkiej, telewizyjnej rozrywki w mało u nas znanym rosyjskim stylu.

PS: Ponieważ dialogi w Drużynie są łatwe, polecam serial uczącym się języka. Wystarczy poszukać tytułu na Youtubie.

Drużyna (Дружина)
Istoriczeskij bojewik
Rossija 2, 2015

Piotr Górski

Krakowianin, Nowohucianin. Urodził się i na tym właściwie kończą się dramatyczne momenty jego biografii. Ekspert od seriali rosyjskich. Dużo czyta. Trochę pisze.