Whovians are cool (Whomanikon 2016)

Whovians are cool (Whomanikon 2016)

Zdjęcia ilustrujące wpis wykonała Magdalena „Lierre” Stonawska; publikujemy je za zgodą autorki. Artykuł nie zawiera spoilerów.

Doctor Who to serial wyjątkowy, czy zatem można się dziwić, że zaowocował wyjątkowym konwentem? Whomanikon – zorganizowany 12 marca 2016 roku w Krakowie, pod patronatem między innymi Pulpozaur.pl – w odróżnieniu od typowych spotkań tego typu skierowany był wyłącznie do miłośników Doctora… Stanowił więc doskonałą okazję, by przyjrzeć się fandomowi z bliska, zobaczyć jaki jest i co go interesuje.

WP_20160312_12_38_24_Pro

Pierwsza obserwacja? Fandom jest większy w środku. Kiedy przed południem dotarłem do budynku Arteteki nie było nawet śladów kolejki, akredytacja przebiegała szybko i sprawnie, jednak organizatorzy nie bez zaskoczenia odnotowali obecność aż 500 osób (wliczając w to również wystawców, prelegentów i obsługę). Należąca do Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej Arteteka bez problemów zdołała taką liczbę pomieścić, a szybkie wejście na konwent umożliwiali przeszkoleni wolontariusze (Fundacja Historia Vita i Krakowskie Smoki mają już pewnie doświadczenie, odpowiadają w końcu za Smokon i współorganizują Serialkon) – tłok dawał się jednak czasem odczuć. Jednym z najbardziej zablokowanych miejsc było zejście do mieszczącej się w podziemiach restauracji Pauza In Garden, przy którym ustawiono replikę TARDIS. Wiadomo, każdy ma ochotę na zdjęcie z niebieską budką, inni jednak chcieliby też zjeść, napić się czy posłuchać panelu dyskusyjnego. Kolejną przeszkodę stanowiły spontaniczne flash moby, które wytwarzały się niekiedy wokół popularnych cosplayerów – zdarzyło się na przykład, że schody zostały zablokowane przez tłumek wpatrujący się w Płaczącego Anioła. To jednak niewielka przeszkoda, zwłaszcza w zestawieniu z walorami estetycznymi strojów.

WP_20160312_17_11_00_Pro

No właśnie, kolejna obserwacja: jak ten fandom lubi się przebierać! Organizatorzy trochę do tego zachęcali, organizując konkurs, ale że napłynęło na niego dziewiętnaście zgłoszeń – to już zasługa samych fanów. W czasie konwentu trudno było się obrócić, by nie natknąć się na któregoś z Doktorów (szczególnie popularny był Jedenasty), którąś z towarzyszek (River, Oswin, żywcem wyjętą z The Idiot’s Lantern Rose) czy… Ooda Sigmę.

Z wielkim zainteresowaniem przyglądałem się programowi wydarzenia. O czym fani Doktora chcą opowiadać, o czym chcą słuchać?

Okazało się, że w fandomie żywa jest edukacyjna spuścizna serialu (miał on przecież z początku przekazywać wiadomości na temat historii i nauki). O historii mówiła na przykład Aleksandra Klęczar w jedynym na konwencie dwugodzinnym wystąpieniu, które wydawało się zupełnie słuchaczy pochłaniać, bo autorka dysponuje nie tylko ogromną wiedzą, ale i swadą w jej przekazywaniu. Jeśli chodzi o kwestie naukowe, to odnotować warto na pewno wystąpienie Katarzyny Nowackiej poświęcone regeneracji i jej przejawom w świecie rzeczywistym oraz Joanny Kotek i Magdy Kamińskiej, w którym autorki zastanawiały się, co z serialu można wywnioskować na temat działania mózgów Władców Czasu. Nie zabrakło też nauk społecznych: Michał Zabdyr-Jamróz z Pulpozaura na przykładzie negocjacji ludzko-zygońskich opowiadał o koncepcji zasłony niewiedzy Johna Rawlsa, a Klara Sielicka-Baryłka o pracy etnografa, której istotą jest zetknięcie z odmiennymi kulturami, co tworzy pole do porównań z działalnością Doktora.

WP_20160312_12_38_38_Pro

Inna obszerna kategoria wystąpień koncentrowała się na różnych okołoserialowych ciekawostkach:  fanowskich początkach Petera Capaldiego czy figurkach Daleków. Magdalena Stonawska z zaprzyjaźnionego Gallifrey.pl opisywała natomiast fandom, na podstawie przeprowadzonych przez siebie badań. To ostatnie wystąpienie polecam szczególnie gorąco, bo bardzo wiele mówi o, cóż – o nas.

(Wiele wystąpień było nagrywanych, ich zbiór znajduje się pod tym linkiem. Ponieważ część osób zainteresowanych nie mogła być na konwencie, udostępnienie wystąpień uznaję za świetny krok ze strony Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie oraz Gallifrey.pl.)

Czy czegoś mi brakowało? Może trochę więcej paneli dyskusyjnych. Bardzo lubię tę formułę na konwentach, a na Whomanikonie znalazło się miejsce na zaledwie dwa. Ten, o którym mogę się wypowiadać (w drugim uczestniczyłem jako panelista) dotyczył Expanded Universe i część, którą widziałem, miała raczej funkcję popularyzatorską, zachęcającą do sięgnięcia po inne oprócz serialu media doktorowe, niż polemiczną. Może fandom jest na tyle zgodny, że nie ma o czym dyskutować?

To jednak tylko drobne zastrzeżenie – poza tym konwent w pełni mnie usatysfakcjonował. Arteteka to piękne miejsce, w którym dobrze spędza się czas, organizatorzy stanęli na wysokości zadania, dbając o to, by wszystko przebiegało sprawnie i bezpiecznie (muszę pochwalić uruchomienie telefonu zaufania dla uczestników konwentu), a prelegenci przyczynili się do stworzenia ciekawego programu – aż żal było wychodzić na obiad. No i byli fani, wypełniający Artetekę pozytywną energią; dość powiedzieć, że mimo odczuwanego już pod koniec zmęczenia, siedząc w Pauzie na pokonwentowej integracji, kilkakrotnie odwlekałem powrót do domu.

A to chyba najlepsza recenzja Whomanikonu, jaka może być?

WP_20160312_18_46_33_Pro

Artur Nowrot

Czło­wiek-i­ma­gi­na­cja! U­ro­dził się na Gór­nym Śląs­ku, miesz­ka w Kra­ko­wie – cho­ciaż lu­bi czys­te po­wie­trze. Chło­nie książ­ki, ko­mik­sy i se­ria­le, a wra­że­nia­mi dzie­li się tu­taj i na blogu Wysznupane. Re­da­gu­je i tłu­ma­czy. Jed­no ży­cie mu nie wys­tar­cza, więc naj­chęt­niej wy­myś­la his­to­rie (do ich spi­sy­wa­nia już się mu­si zmu­szać).