Fot. TV Land

Młoda duchem (Younger, S02)

Artykuł zawiera niewielkie spoilery.

Younger to jeden z tych seriali, które wychodząc z niezbyt prawdopodobnego, karkołomnego wręcz założenia, czyli z takiej w zasadzie ramotki o „zamianie ról” i „udawaniu kogoś innego”, zdryfował w kierunku mądrego, zabawnego, zwięzłego formatu, na który miło się spogląda i którego przyjemnie się słucha. Czysta i inteligentna rozrywka, ładne kadry, dobra muzyka – czego chcieć więcej po ciężkim dniu?

Przypomnijmy. Pocztówkowy Nowy Jork. Czterdziestoletnia Liza, bezrobotna rozwódka z dorosłą i samodzielną córką, decyduje się poudawać dwudziestopięciolatkę, żeby mieć szansę na zatrudnienie i karierę w wymarzonej branży wydawniczej.  Bohaterka dostaje pracę asystentki wydawcy, parzy kawę kobiecie będącej w zasadzie jej rówieśniczką, przyjaźni się z młodszymi o pokolenie dziewczynami, zakochuje się w młodym tatuatorze i muzyku. Co chwilę jakieś nieprzewidziane okoliczności grożą demaskacją szarady, ale póki co Lizie udaje się funkcjonować w tym ekscytującym, podwójnym życiu. Nic, czego byśmy nie znali, prawda? Ale Younger nie idzie śladem nieco przestarzałych i banalnych formatów tego typu, śladem oldskulowej „komedii pomyłek”. Przede wszystkim samo założenie zmierza w odwrotną stronę niż w dotychczasowych serialach eksplorujących ograny motyw, takich jak Jane by design czy The Carrie Diaries, w których to uczennice udawały osoby dorosłe, by dostać wymarzoną posadę. Liza jest starsza, doświadczona, ale młoda duchem. A dwa światy, w których funkcjonuje, stopniowo się łączą, różnice zacierają. Dodatkowo, Lizą jest Sutton Foster, aktorka, która czyni swoją bohaterkę absolutnie wiarygodną i uroczą. Nieważne, czy widzowi bliżej do dwudziestki czy czterdziestki – sympatyczna postać pomaga zasypać międzypokoleniową granicę.

Fot. TV Land

Fot. TV Land

Szczerze mówiąc, tego pierwotnego, klasycznie komediowego pomysłu wystarcza na pierwszy sezon. Potem nie ma już sensu go ciągnąć, nie jako temat centralny, dlatego wątek startowy, „zawiązanie akcji”, staje się w drugim sezonie jednym z wielu tematów i rzadko ma wpływ na fabułę – powraca w zasadzie dopiero w finale. W sezonie drugim sytuacja Lizy się stabilizuje i okazuje się, że jeśli najważniejsze osoby w jej życiu wiedzą, co jest grane – to da się tak żyć. I można się skupić, zarówno wewnątrz opowieści, jak i z perspektywy scenariuszowej, na innych reperkusjach zmienionego lajfstajlu bohaterki. A jest o czym mówić. I czego słuchać, bo serio, muzyka, jaką nam serwują twórcy zachwyca za każdym razem, to są piosenki, kompozycje, których nie sposób zignorować i natychmiast, zamiast spokojnie oglądać kolejny dwudziestominutowy odcinek, zaczynam szukać w sieci informacji, co takiego właśnie usłyszałam. Muzyka w Younger nie daje mi spokoju.

Jesteśmy w uniwersum wielkiego miasta i w miejscu, gdzie tworzą się i załamują kariery. Moim ulubionym odcinkiem drugiej serii był chyba ten, w którym Liza próbuje upolować obiecującego, „rustykalnego” autora, mieszkającego na ekologicznej farmie i piszącego afirmujące slow life książki, co okazuje się totalnym niewypałem. Strasznie podobał mi się także odcinek parodiujący osobę George’a R.R. Martina i szaleństwo na punkcie Gry o tron. Obserwowanie życia w tej konkretnej branży – gdzie sprzedać książkę jest bardzo trudno i oprócz stylu pisania liczy się popularność autora w mediach społecznościowych, liczą się wywiady, eventy, reklama – jest bardzo ciekawe. To taka trochę syzyfowa praca, zamienianie w modny hit czegoś, co we współczesnym świecie odchodzi do lamusa, czyli książek. Ale przecież może być świetne, młode, atrakcyjne. Troszkę tak jak Liza!

Fot. TV Land

Fot. TV Land

Nie jest przesadą stwierdzenie,  że bohaterka bywa żywsza, bardziej hipsterska i pełna radości niż jej koleżanki z pracy. Nie jest też przesadą uznanie, że doświadczenie daje jej unikatową perspektywę. Sutton jest w swojej roli tak dobra, że w pewnym momencie przynajmniej ja zapominam o „problemie” jej wieku i jedziemy do przodu. Interesują nas związki, relacje, miłości, przyjaźnie, niechęci i nienawiści. Kontrakty, umowy, okupione kompromisami deale. No i ten romantyczny cliffhanger na końcu sezonu! Uuuu…. Jest na co czekać.

Jeśli nie oglądaliście Younger, a szukacie przyzwoitej rozrywki, to warto ten serial nadrobić.

Younger
sitcom
TV Land, 2015–

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.