fot. Grzegorz Milej

Porozmawialiśmy o serialach (SerialCon 2016)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

Pierwszy Serialkon dwa lata temu przeżyłam jako widz – i pierwszy raz usłyszałam, jak ktoś przy pełnej sali mówi o romantycznej relacji między Hannibalem i Willem, co było trochę szokiem (nie to, że takowa jest; to, że była tematem otwartej dyskusji). Drugi Serialkon miałam okazję obserwować od kuchni, chociaż ciągle było to doświadczenie bardziej widza niż organizatora. SerialCon 2016 to już jednak takie moje dziecko, projekt, w który włożyłam własną pracę, za który czuję się odpowiedzialna, jako część zespołu. Odetchnęliśmy już trochę, odpoczęliśmy, czas na podsumowanie.

Fot. Ewelina Drewniany

Fot. Ewelina Drewniany

Wejście we współpracę z festiwalem NETIA Off Camera zaowocowało zmianą nazwy, miejsca i identyfikacji wizualnej. W sobotę 30 kwietnia, pierwszego dnia, przywitało nas więc w Pałacu Pod Baranami specjalne stoisko z banerami z nazwą imprezy, przy którym można było odebrać wejściówki. Działało już od piątku, więc nie zauważyłam kolejek. Wydarzenie było trochę rozrzucone po centrum, część paneli odbywała się właśnie Pod Baranami, część w Pauzie In Garden, część w nowo otwartym Pawilonie Czapskiego przy ul. Piłsudskiego. Miało to plusy i minusy. Do plusów trzeba zaliczyć na pewno piękne wnętrza. Nie ma to jak słuchać rozmowy o period drama w sali konferencyjnej, która spokojnie mogłaby grać interior w takiej właśnie produkcji. Ten żyrandol! Piwniczka w Muzeum Czapskiego miała swój urok (co zauważa również Zwierz Popkulturalny). To rozstrzelenie jednak zaowocowało tym, że na niektóre prelekcje docierało mniej osób, które może chętniej by na nie trafiły, gdyby nie dzieląca poszczególne sale odległość. Brakowało też takiej kondensacji wszystkich widzów i prelegentów, ciągłego wpadania na siebie, mijania tych samych osób po kilka razy. Oczywiście, twarze i tak się powtarzały, ale może to rzecz, nad którą popracujemy przed przyszłą edycją.

Sobota upłynęła pod znakiem nostalgii, fandomów i analizy gatunków. Przystanek Alaska zobaczyliśmy oczami Szymona Żakiewicza, lata 90. przybliżyła Aeth (Wiedźma na Orbicie). Mysza i Zwierz dyskutowały o oglądaniu uczestniczącym, wcześniej opowiadając kolejno o zombie w nowych produkcjach i o amerykańskich remakach brytyjskich seriali. W Pauzie Ola „Rusty” Cholewa przybliżała fenomen serialowych bromance’ów, pod koniec dnia zaś o miłości do bohaterów wypowiadali się Panna Lemoniada, Riennahera i Artur z Pulpozaura.

Fot. Agata Chwedoruk

Fot. Agata Chwedoruk

Sobota to też dzień dwóch ważnych paneli. Pierwszy z nich to spotkanie wszystkich naszych gości. Producentka Dorota Kośmicka-Gacke reprezentowała polski głos w dyskusji z Rochelle Dancel, Jonem Airdem, Rachel De-Lahay i Tommym McDonnellem. Ci zaś opowiadali o swoich ciekawych projektach web series, pokazując nam, ile fascynujących możliwości przed nami. Chociaż zgodzę się, że serial Kasia i Tomek, przy którym pracowała pani Kośmicka-Gacke, ma w sobie coś z popularnych dzisiaj vlogów – krótkie odcinki, statyczna kamera, dwójka bohaterów i postaci epizodyczne, które znamy tylko jako głosy (ewentualnie migające na ekranie kończyny).

Drugi panel, który cieszył się zainteresowaniem zarówno widzów, jak i mediów, to rozmowa o polskiej produkcji „od kuchni”. Dorota Kośmicka-Gacke, w towarzystwie scenarzystki Katarzyny Śliwińskiej-Kłosowicz i aktorów serialu Druga szansa – Mai Ostaszewskiej, Magdy Boczarskiej, Macieja Musiałowskiego – opowiadała o tym, jak wygląda praca nad polskim serialem. Ze względu na skład znajdujący się przy panelowym stole dyskusja została zastąpiona bardziej prezentacją, z dużym naciskiem na promocję produkcji emitowanej przez TVN. Pojawiło się jednak kilka ciekawych kwestii. Nie zgodzę się na przykład z odpowiedzią na pytanie o jakość polskich seriali, gdzie wina została zrzucona głównie na brak funduszy. Wiadomo, że wiele kwestii rozbija się o pieniądze, podstawą są chyba jednak dobre pomysły. Także podejście. Panel ten na SerialConie miał w sumie trochę taką rolę zmiany podejścia. Może nie zostaniemy wszyscy fanami Drugiej szansy, fajnie było jednak usłyszeć ze strony twórców, jak miło było im być zaproszonymi na taką imprezę. Jeśli my, jako widzowie, nie zaczniemy wymagać porządnych produkcji i nie damy twórcom sygnału, że porządnych produkcji właśnie się spodziewamy, jeszcze długo będziemy się męczyć z tworami, na które tak wszyscy psioczymy. To był moim zdaniem taki mały kroczek w dobrą stronę, znak, że temat nas – jako fanów seriali – interesuje.

Fot. Ewelina Drewniany

Fot. Ewelina Drewniany

Dzień pierwszy SerialConu dla twórców programu i gości zakończył się bankietem w Pałacu Pod Baranami. Świat filmowy i świat fanów seriali spotkały się przy lampce wina. Nie na bardzo długo, bo rano trzeba było ruszyć pełna parą.

Niedziela 1 maja zaczęła się od prelekcji Piotra Górskiego, który (może trochę w nawiązaniu do ostatniego panelu dnia poprzedniego) wymieniał grzechy polskich seriali, zakończył jednak pozytywnym akcentem. Od polskich seriali uciekliśmy w odległe galaktyki – religia w Star Treku, wątki społeczne w Doctorze Who, rozrastające się uniwersa Marvela i DC. Perspektywę fanowską reprezentowały prelekcje o spoilerach i serialach skasowanych przedwcześnie. Dużym zainteresowaniem cieszył się też wspomniany przeze mnie panel o period dramas. Seriale kostiumowe były też tym tematem, który połączył SerialCon i projekcje przygotowane przez NETIA Off Camerę w sekcji Mały/Wielki ekran. Projekcjom seriali Wersal i Black Sails towarzyszyły prelekcje, które odbyły się w salach kinowych.

Pulpozaur, po raz trzeci zajmujący się za pośrednictwem poszczególnych osób z redakcji organizacją wydarzenia, wysłał na SerialCon silną reprezentację. Kasia Bajka i Joanna Kucharska nie tylko czuwały nad SerialConem zza kulisów jako programerka i koordynatorka, ale też pełniły rolę moderatorek. Joanna dodatkowo wygłosiła prelekcję o rynku internetowym i web seriach poza znanym nam już dobrze Netfliksem, wpisując się tym w samym w jeden z głównych tematów tegorocznej imprezy, czyli seriale w nowych mediach. Artur Nowrot udzielał się w trzech panelach, w tym w jednym o moralności w Doctorze Who – dyskusja o Zygonach ciągnęła się nawet po tym, gdy panelistom zamachano karteczką z napisem „Game over”. W tej rozmowie towarzyszył mu Michał Zabdyr-Jamróz, który również w swojej sobotniej prelekcji poddał ten kultowy serial analizie, tym razem przyglądając się konfliktom i ich politycznym rozwiązaniom. Piotr Górski, poza wspomnianym już panelem o polskich serialach, przybliżał nam rosyjskie dramy historyczne, a także – razem z Michałem, Jerrym i Zwierzem – pochylał się nad proceduralami, ich rozwojem i przyszłością.

Jako że z racji swoich obowiązków przy tegorocznej edycji miałam dużo do czynienia z naszymi zagranicznymi gośćmi, jeszcze garść relacji z ich Q&A. Wymienione przeze mnie wcześniej nazwiska może nie brzmiały dla Was zbyt znajomo, kiedy miało się jednak okazję posłuchać tego, co mają do powiedzenia, okazało się, że ich programy i projekty są naprawdę fascynujące. Jak inaczej nazwać dwuletnie zaangażowanie w prowadzenie twittera fikcyjnej postaci? Zachęcam do przyjrzenia się sylwetkom i dorobkowi, może znajdziecie coś dla siebie. W kwestii ogólnoserialowej dwie wypowiedzi szczególnie zapadły mi w pamięć. Rachel De-Lahay podczas swojego panelu nie tak subtelnie skrytykowała True Detective, czy też konkretnie schemat, za którym serial podąża (i jest jego doskonałym przedstawicielem) – produkcje o genialnych detektywach, którzy w swoim geniuszu rozwiązują przez cały sezon zagadkę morderstwa kobiety, zredukowanej do nagiego ciała na stole w kostnicy. Jon Aird natomiast parokrotnie wypowiedział się niepochlebnie o stacji BBC (swoim byłym pracodawcy), jako miejscu skostniałym i tradycyjnym. Dziwnie było wysłuchiwać tej krytyki – w końcu BBC to dla wielu z nas ideał, wzór do naśladowania, cel, do którego w naszej telewizji powinniśmy dążyć.

Fot. Grzegorz Milej

Fot. Grzegorz Milej

Nowa, zmieniona edycja SerialConu jest teraz szeroko opisywana i dyskutowana. Czekamy na Wasze opinie, wrażenia i sugestie. Zwierz już się wypowiedział, podobnie Riennahera, Hadyna i Rusty. Do tych cennych głosów dołącza mój, może nie do końca obiektywny (w końcu pracowałam przy powstaniu wydarzenia i wiem, czym uwarunkowane były pewne decyzje). SerialCon nam się zmienia. Zmiana była dość nagła, może nie do końca płynna, było parę potknięć, parę rzeczy, które trzeba było wypróbować i teraz ocenić, jak wypadły. Impreza ciągle ma jednak potencjał stać się ważnym wydarzeniem na imprezowej mapie Polski – nie tylko dla fanów, ale może też dla twórców? Na to liczę. Patrzymy w przyszłość, planujemy. Mam nadzieję, że zobaczymy się z Wami wszystkimi za rok!

Melepeta

Koneserka krakowskiego powietrza. Żyje przecząc ruchom wskazówek zegara - jest edytorką za dnia, w nocy zamienia się w entuzjastkę popkultury. Wie, co piszczy w fandomowej trawie i posiada pokaźną kolekcję kubków o tematyce okołofilmowej. Pisze do szuflady, wenę podtrzymując paliwem składającym się z herbaty i miłości do bohaterów fikcyjnych.