Tako rzecze (Filozofikon 2016)

Tako rzecze (Filozofikon 2016)

Artykuł nie zawiera spoilerów.

W niedzielę 22 maja odbył się pierwszy Filozofikon – konwent i konferencja naukowa w jednym – poświęcony zagadnieniu filozofii w popkulturze i popkultury w filozofii. Tylko jedna z tych rzeczy jest mi bliska (filozofia, jak i fizyka, dwie nauki opisujące nasz świat, szły mi zawsze bardzo opornie), dlatego udałam się na imprezę z ciekawością, pomieszaną z niejaką obawą, że nie za wiele z tego wydarzenia wyniosę. Co okazało się bardzo szybko obawą niepotrzebną.

Krakowska Arteteka podzielona została na sześć stref, nazwanych od różnych pojęć filozoficznych – Pauza w podziemiu stała się na przykład Hyle. W jednej części zorganizowano games room, w jednej odbywały się warsztaty, w czterech pozostałych zaś wygłaszano prelekcje. Program był więc obfity. Impreza rozkręcała się dość powoli, frekwencja w niedzielę o 10:00 rano może nie powalała, ale później na każdej prelekcji zbierała się grupka słuchaczy.

Fot. Marianna Rospond

Fot. Marianna Rospond

Dzień zaczęłam od prelekcji mgry Darii Chibner z Uniwersytetu Warszawskiego, która pytała, czy filozofowie mogą myśleć o elektronicznych owcach, czyli o związek dyskursu filozoficznego z literaturą science fiction. Po wystąpieniu z widowni padło proste pytanie – skąd w ogóle ten pomysł na wystąpienie, a co za tym idzie, na całą konferencję. Pani Daria odpowiedziała w swoim imieniu, myślę jednak, że zgodzą się z nią organizatorzy i my także. Powiedziała mianowicie, że literatura popularna, sci-fi, fantasy, to, co jest generalnie czytane powszechnie i kupowane, to tak naprawdę literatura żywa – dociera do większej ilości odbiorców i przez to warte jest uwagi. Parafrazuję teraz, ale chyba o to właśnie chodzi, o zacieranie się granic i przekonanie środowiska naukowego, że to, co powszechne, „dla mas”, też zasługuje na głęboką analizę. Czego doskonałym przykładem była następna prelekcja, autorstwa Jakuba Palma, który pytał o to, czy otwarty dostęp do informacji jest gwarantem bezpieczeństwa publicznego. Za przykład zaś podał… Elsę z Krainy lodu, która ukrywała przed swoimi poddanymi posiadanie magicznych mocy. Przyjrzał się również z tej perspektywy marvelowemu komiksowi Civil war i Akirze. W ogóle patrząc na resztę wystąpień można wnioskować, że manga i anime to miejsca, gdzie się pod tym względem (czyli, filozoficznym; etycznym, transhumanistycznym itd.) najwięcej dzieje, a dużo emocji wzbudza na przykład seria Ghost in the Shell.

Fot. Marianna Rospond

Fot. Marianna Rospond

W południe przyszedł czas, kiedy stanęłam przed trudnym wyborem, znanym każdemu bywalcowi konwentów – dwie (lub więcej) ciekawe prelekcje o tej samej godzinie. Postanowiłam zrezygnować z analizy Gwiezdnych wojen autorstwa Grzegorza Brauna (porównanej z artykułem z lewicowego pisma „Jacobin”) na rzecz feminizmu w Doctorze Who. I bardzo jestem zadowolona ze swojego wyboru, po prelekcja mgry Justyny Figas-Skrzypulec była równocześnie rzeczowa, przeprowadzona z perspektywy naukowej i fanowskiej i dobrze jej się słuchało, czyli spełniała wszystkie kryteria dobrego wystąpienia na takiej imprezie. Wychodzi na to, że z serialem nie jest tak źle, jeśli chodzi o podstawowe zagadnienia, można jednak zwrócić uwagę na wady w kluczu radykalnej odmiany feminizmu – idealizowanie małżeństwa, brak głównych postaci kobiecych o orientacji innej niż heteroseksualna, czy też „odcinek, o którym się nie mówi”, czyli Love and Monsters i zakończenie głównego wątku romantycznego. Autorka bazowała na seriach I­–VI New!Who, ciekawa jestem, co powiedziałaby na temat późniejszych sezonów (chociaż sama prezentacja stanowi w pewnym sensie klucz do interpretacji, więc może we własnym zakresie się nad tym pochylę).

Fot. Marianna Rospond

Fot. Marianna Rospond

Nie była to jedyna prelekcja o Doctorze, bo mgra Magdalena Stonawska (Lierre z Gallifrey.pl) omawiała nastawienie naszego ulubionego Władcy Czasu do religii i elementy religijne pojawiające się w serialu. Sekcję serialową reprezentowało też poranne wystąpienie o kartezjańskim dualizmie psychofizycznym z perspektywy serii Supernatural, a także nietzscheańskość w serialu Andromeda. Jednym słowem było z czego wybierać, jeśli było się zainteresowanym stricte produkcjami telewizyjnymi, znalazło się jednak też miejsce np. dla powieści milicyjnej, filmu Man of Steel i Prince’a. „Nic, co w popkulturze nie jest mi obce”? Mnie udało się jeszcze zobaczyć materiał przygotowany przez twórców Podróży siódmej Stanisława Lema – grupę pasjonatów, którzy dzięki wsparciu portalu polakpotrafi.pl starają się nakręcić film na podstawie opowiadania. Niestety musieli odwołać swój przyjazd na konwent, dostarczyli jednak film video, przybliżający ich pracę. Następnie udałam się na PopQuiz Filozoficzny – grę, którą przygotował nasz redakcyjny kolega Michał Zabdyr-Jamróz wraz ze Stefanem Bocheńskim z Gallifrey.pl.  Quiz miał kilka etapów, które zręcznie łączyły znajomość prawideł rządzących fikcyjnymi światami z rozważaniami filozoficznymi czy etycznymi. Liczyły się przede wszystkim dobre pomysły i dobra zabawa. Na początku na przykład nasi prowadzący wcielili się w rolę Bonda, uczestnicy zaś, jako Główni Źli, musieli opowiedzieć im o swoim planie podbicia świata, posługując się wylosowanymi wcześniej słowami (np. nazwami zwierząt czy pojęć). Rozwiązywaliśmy też dylematy, które przeżywali bohaterowie Star Treka – mając w pamięci Pierwszą Dyrektywę decydowaliśmy o losie spotkanych podczas podróży ludzi czy planet, starając się przewidzieć konsekwencje naszych poczynań. Im dalej w swoich rozważaniach odchodziliśmy od serialowego kanonu, tym robiło się ciekawiej. Za inwencję twórczą prowadzący przyznawali punkty i wyłonili trójkę zwycięzców, na których czekały nagrody. Nagroda – w postaci statuetki przedstawiającej maskotkę konwentu, Filozofika – czekała też na zwycięzców plebiscytu na najlepszą prelekcję, wyłonionych poprzez głosowanie publiczności. To tylko dodatkowy sposób na docenienie prelegentów, którzy po zakończeniu imprezy mogli zabrać ze sobą, poza satysfakcją i mile spędzonym czasem, jakąś materialną pamiątkę. Wydarzenie zakończyło się integracją w Pauzie.

Fot. Michał Zabdyr-Jamróz

Fot. Michał Zabdyr-Jamróz

Na koniec jeszcze dwa plusiki. Na I piętrze Arteteki ustawiono stanowisko z kawą i wyborem herbat, co było bardzo miłe dla spragnionych konwentowiczów. Na tym samym piętrze można też było się zaopatrzyć w filozofikonowe gadżety, jak torby i przypinki. Środki ze sprzedaży przeznaczone zostaną na wydanie publikacji z wydarzenia, co bardzo cieszy – dobrze, że taka publikacja wyjdzie w świat, dotrze do tych, którzy sami trafić nie mogli, a tym, których ciekawiło więcej niż jedno wystąpienie w danym paśmie godzinowym, pozwoli na nadrobienie zaległości.

Pakując się przed wyjściem na Filozofikon znalazłam w torebce plakietkę z pierwszego Serialkonu. Wróciły wspomnienia i refleksja, jak ta impreza się rozwinęła i co może w takim razie czekać zaczynający swoją historię Filozofikon. Organizatorom gratuluję i trzymam kciuki za drugą, jeszcze bardziej udaną edycję!

Melepeta

Koneserka krakowskiego powietrza. Żyje przecząc ruchom wskazówek zegara - jest edytorką za dnia, w nocy zamienia się w entuzjastkę popkultury. Wie, co piszczy w fandomowej trawie i posiada pokaźną kolekcję kubków o tematyce okołofilmowej. Pisze do szuflady, wenę podtrzymując paliwem składającym się z herbaty i miłości do bohaterów fikcyjnych.