Fot. HBO

Ostatnia prosta (Gra o tron, S06E05–08)

Artykuł zawiera spoilery.

Pirjo: Ósmy odcinek Gry o tron nakłonił mnie do różnych przemyśleń, więc chyba warto wrócić do dyskusji na temat serialu, jeszcze przed wielkim finałem. Był to bowiem odcinek zaskakująco antyklimatyczny, żeby nie powiedzieć, że „wypełniacz”. Pozostawił mnie w niejakim rozdarciu. Wielkie wydarzenia, na jakie nas od kilku odcinków nakręcano, jak oblężenie i potencjalna bitwa o Riverrun, rozeszły się po kościach (mimo że doceniam fortel Jaime’go, rozczarowała mnie ta pękająca mydlana bańka). Nie zobaczyliśmy pojedynku Aryi z jej wkurzającą nemezis (choć cudowna była scena pościgu, a biegnącą z zaciętym wyrazem twarzy The Waif przyrównuje się już w memach do Terminatora). Nie widzieliśmy śmierci Blackfisha (a może wcale nie umarł?), śmierci Lady Crane, ani Dany rozprawiającej się z flotyllą statków i lądującej, jak się domyślam, na Drogonie, na szczycie piramidy, by wreszcie zaskoczyć swoich wiernych podopiecznych casualowym „wejściem na komnaty”. Nie pokazano nam nawet momentu,  w którym Jaime po raz pierwszy po długiej przerwie spotyka Brienne – wskakujemy od razu do środka rozmowy (nawet jeśli wspaniałej i wzniosłej i obfitującej w urocze detale). Ten brak akcji – brak akcji na ekranie – jest być może zabiegiem celowym, ale sprawił, że okropnie się zdenerwowałam. Jakby mi ktoś zabrał coś, co wcześniej obiecał. Nie macie takiego uczucia? Wydaje się, że od paru odcinków oglądamy różne takie zapychacze, roszady na szachownicy, wszystko co w gruncie rzeczy, in the great scheme of things, jest nieistotne – w oczekiwaniu na przybycie White Walkers i na ostateczne starcie sił. Podejrzewam też, że duża część budżetu sezonu poszła na wielkie bitwy, które zobaczymy w najbliższych odcinkach. Co tłumaczy, ale nie usprawiedliwia sytuacji. A jak Wam się podobają ostatnie odcinki?

Fot. HBO

Fot. HBO

Lierre: Znowu, widzę, mam hurraentuzjastyczne podejście (to dla mnie bardzo nowe uczucie, jeśli chodzi o ten serial!), bo zupełnie ostatniego odcinka tak nie odczułam. Rzeczywiście, gdy o tym piszesz, trochę tak było – jakby pierwsze sceny ważnych wątków zostały z niego wycięte i zostajemy wrzuceni od razu w środek rozmowy albo wydarzenia. Mam jednak wrażenie, że takie wyciszenie było celowe, czeka nas na pewno intensywny i napakowany akcją finał. Nie zmienia to faktu, że przy ostatnim odcinku bawiłam się doskonale, był właśnie trochę inny – spokojniejszy, może trochę zabawniejszy (w ten specyficzny GoT-owy sposób…), z dziwnymi zwrotami akcji, które z jednej perspektywy mogą wyglądać jak po prostu pewne domykanie wątków, z perspektywy sąsiedniej jako zaklejanie dziur, żeby z pewnymi kwestiami dać sobie wreszcie spokój i ruszyć z akcją na dobre za tydzień. Kupuję to jednak, bo nie muszę po raz kolejny oglądać, jak Daenerys szybuje na smoku i robi Wielkie Wejście, konik trojański w postaci pobocznego bohatera też był całkiem w porządku (podobał mi się bardzo klimat tej sceny, czuć było nieuchronność katastrofy).

Cathia: Niemalże przespałam cały odcinek, to „wyciszenie” było dla mnie nieco zbyt wielkie. Zabrakło mi czegoś godnego obejrzenia, zabrakło mi „wypełniacza” tego odcinka, będącego przecież „wypełniaczem”. Dawno przestał mnie bowiem interesować los Aryi, powrót Ogara nie zachwycił mnie zbyt specjalnie, a jedyna scena, na którą czekałam – potężne grzmotnięcie przy bitwie o Riverrun – została mi wręcz odebrana, bo takowej po prostu nie było. W momencie, kiedy na północy zbierają się siły bękartów, Biali Wędrowcy ścigają Brana i w ogóle szykuje się zwieńczenie tego sezonu, czuję wielkie rozczarowanie. Bo przecież nie da się tego wejścia Niespalonej nazwać nieoczekiwanym zwrotem akcji.

Pirjo: Skoro już patrzymy z perspektywy meta, chciałam zwrócić uwagę na strukturę odcinków i sensowność niektórych zwrotów akcji. Czy był rozsądny powód, żeby przeciągać suspens związany z rezurekcją Jona Snowa, skoro w sumie niewiele z niej wynikło? Albo pokazywać tyle tortur i zagrywek Ramsaya czy scen znęcania się nad Theonem? Śledzenie zmagań Aryi, które były szczerze mówiąc dość monotonne (choć będę tęsknić za Jaqenem)? Czy nie lepsze dla fabuły byłoby pokazanie jednej sceny, jednego odcinka i powrót do postaci, gdy coś się serio zmieni w jej życiu, jak to się stało z Houndem i było bardzo satysfakcjonującym powrotem? Nie widzę innego wyjaśnienia dla pałętania się niektórych bohaterów po ekranie, jak tylko kontrakty z producentami show. Taki na przykład Tyrion, ulubieniec publiczności, nie ma w tym sezonie kompletnie nic do roboty, a jednak kradnie ekranowy czas. Jeśli chodzi o strukturę odcinków zaczyna mnie już nużyć schemat: w pierwszej scenie pokazujemy wątek X, potem wędrujemy po całej mapie, żeby w ostatniej scenie wrócić do wątku X i pokazać jakąś znaczącą zmianę/zwrot akcji. Fajna struktura, ale nudzi, gdy się ją ciągle powtarza. Nawet jeśli zwroty są na miarę trzymającego drzwi Hodora. W efekcie, choć sezon jest całkiem przyjemny i jak dla mnie bardziej satysfakcjonujący od poprzedniego, to jednak dynamika kuleje i narracja błądzi po manowcach Westeros i Essos. Czy też tak czujecie, czy może macie zupełnie inne wrażenia niż ja?

Fot. HBO

Fot. HBO

Lierre: A to pałętanie się bez sensu nie jest akurat wzięte bezpośrednio z książek? To był główny powód, dlaczego rzuciłam nimi w kąt, ile można? Akcja jest porozrzucana, a serial toczy się już kolejny rok i jakkolwiek masz rzeczywiście rację z tym nudzącym siebie i widza Tyrionem, który absolutnie nic nie robi, to jednak chyba jest to lepszym rozwiązaniem niż pokazanie go dwa razy na cały sezon (no jasne, jeszcze lepiej by było po prostu dać mu coś do roboty, ale bez przesady z tym optymizmem…). Niektórzy bohaterowie jakby zmienili się po prostu w oczy widza, sami nic nie robią, ale dzięki temu, że gdzieś sobie kwitną, możemy popatrzeć sobie na to biedne miasto z piramidą w środku i kilka innych miejsc. Problem z Aryą zaś… czasami monotonia jest celowa i ma funkcję. Tutaj akurat przekonuje mnie powtarzalność jej wątku, bo właśnie to się z nią dzieje: utknęła, miała spore oczekiwania, ale niewiele z tego wyszło, a z takim cyrografem nie ma się zbyt dużego pola manewru. Więc wisiała w monotonii i widz też, ale tym większe wrażenie robi przełamanie tej monotonii.

Cathia: Dużo sobie obiecywałam po tym sezonie, bo teraz już kompletnie nie wiem, co się będzie działo (ja przez książki przebrnęłam), tymczasem, jak dla mnie, jest po prostu nudnawy. Brakuje – póki co – czegoś dużego, bo ileż można oglądać Dany w opresji (z której wiadomo, że wyjdzie), Jona i Sansę zbierających armię – ergo głównie rozmawiających, Aryę przeżywającą swoją próbę… Nawet w King’s Landing niewiele się dzieje, ciężko wszak pokojową nieoczekiwaną zmianę struktury władzy nazwać ekscytującą. Jeśli czekam na cokolwiek w tej kwestii, to chyba tylko na to, by się okazało, co właściwie knuje Margaery. Wspominasz, Pirjo, suspens związany ze wskrzeszeniem Jona, a ja tymczasem zachodzę w głowę, po co była pewna scena z Czerwoną Kapłanką i jej naszyjnikiem, która odbiła się szerokim echem w internetowych memach i poradnikach dla podrywaczy. Dostaliśmy dużo smaczków, dużo drobnych scen, ale póki co – niemających żadnego wpływu na akcję. A ja tak lubię, kiedy ta strzelba w trzecim akcie wypala!

Pirjo: Właśnie, w odcinkach, które nam pokazano ostatnio, było sporo dobrych, zaskakujących, a nawet wzruszających scen. Cały internet oszalał po finale odcinka z Hodorem. Ja byłam rozwalona pięknem sceny, w której Jaime próbując przyjść z odsieczą królowej Margaery wjeżdża na schody świątyni konno. Jak rycersko, jak epicko! Historia odkupienia i przemiany Ogara też mi się bardzo podobała, szczególnie, że w tle pojawił się nam Ian McShane, którego uwielbiam. Ucieczka Theona i jego siostrzyczki, Yary (ciągle nie mogę spamiętać jej serialowego imienia, bo to przecież zawsze była Asha!) – wraz ze statkami – bardzo mnie uradowała. A Wy, macie jakieś ulubione kawałki?

Lierre: Mnie akurat ten Hodor zupełnie nie ruszył… Podobała mi się bardzo mała lady od garstki rycerzy, wątek Ogara jest super, choć trochę się pogubiłam, skąd się wziął i dokąd zmierza (ale jest strasznie fajnie przedstawiony). Intryguje mnie to, co dzieje się z Tommenem i Margaery i czekam na jakiś wielki wybuch… O, i jeszcze ten dialog z ostatniego odcinka, w którym Arya zastanawia się, co jest na zachód od Westeros – jaka to była piękna scena!

Fot. HBO

Fot. HBO

Cathia: Ja jestem pod olbrzymim wrażeniem sceny z Hodorem, bo jest taką cudowną ilustracją tego, o czym piszę wyżej – coś, co się pojawia wcześnie, ma sens/zostaje wyjaśnione później. Póki co to jest najlepsza chyba scena tego sezonu, bo nie oczekuję zbyt wiele po Bitwie Bękartów (poprzednie oblężenie Winterfell jakoś niespecjalnie zostało pokazane). Ale dziękuję, że przypomniałaś mi o Theonie i Ashy (nie przyjmuję do wiadomości tej Yary) – nieoczekiwana zmiana układu na Żelaznych Wyspach wybitnie przypadła mi do gustu. Cieszę się, że Theon może dostanie swoją szansę na odkupienie, a rozmowa rodzeństwa w burdelu została doskonale napisana i zagrana.

Pirjo: Nie da się jednak ukryć, że zbliżamy się do finału sezonu (i że będzie mi Gry o tron brakować!), dlatego pomówmy na koniec o prognozach na te ostatnie odcinki. W odcinku ósmym chyba ze trzy razy przywoływano, mniej lub bardziej subtelnie, postać Catelyn Stark. Zastanawiam się zatem, czy twórcy pójdą po linii książek i przywrócą ją do życia i do akcji w fabule? Najwyższy czas! Jestem mega ciekawa, czy Brienne i Pod spotkają na swojej drodze Gendry’ego, czyli postać którą lubię, a tak dawno go nie było. Ciekawi mnie, co tam knuje Cersei i czy jej najnowsze sekrety odnosić się mogą do Dzikiego Ognia, produkowanego jeszcze za czasów „poprzedniego reżimu”. W końcu „wybrała przemoc”, widząc, że nawet ostatni syn się od niej odwrócił, a ekskochanek przychodzi żeby ją upokorzyć. Właśnie, czy Tommen jest już oficjalnie gorszy od Joffreya, czy jeszcze nie? Czy team Sansa plus Jon odzyska Winterfell i czy uratują Rickona? Z jaką misją Varys wyruszył do Westeros? I czy bitwa będzie tak naprawdę bitwą nie tyle armii zbrojnych, co magów, bo mamy już „na szachownicy” sporą gromadkę czerwonych kapłanek i nawet jednego kapłana, a niebawem niechybnie do gry powróci także Bran? Kto zginie w finale (zawsze ktoś ginie). I czy to ewentualne zwycięstwo zostanie zaraz wymazane przez atak Zimowych Ludków? Tyle pytań, tak mało ekranowego czasu!

Lierre: Zimowe Ludki już absolutnie powinny się pojawić! Bitwa o Winterfell mogłaby być doskonałą okazją, by jeszcze bardziej wszystkim skomplikować życie (na litość, po co wam to Winterfell akurat na zimę?). Czas włączyć Brana do akcji i zrobić coś z tym dziwnym układem w stolicy. Niezbyt podoba mi się ten pomysł z powrotem Catelyn (to już jest z tych tomów, do których nie doczytałam…), widziałam w sieci różne teorie i bardzo mi się podobała ta, która Catelyn zastępuje Sansą – niekoniecznie zmartwychwstałą, po prostu strasznie zirytowaną. Całe Westeros aż się prosi o porządnie zirytowaną Sansę! Ciekawa jestem, co zrobi Arya po tym przepięknym zamknięciu wątku edukacji, Daenerys też wygląda, jakby już chciała wędrować na zachód, wątki zaczynają się zbliżać, splatać i zacieśniać – i z jednej strony bardzo mi się to podoba, bo bohaterowie mniej się miotają, z drugiej jednak… Trochę jakby czuć już koniec?

Fot. HBO

Fot. HBO

Cathia: Przewrotnie oczekuję, że Ramsay wyrżnie armię Starków i zostanie niekwestionowanym władcą Północy. Dość często u Martina wygrywają właśnie ciężkie swołocze, myślę, że Bolton jak najbardziej się łapie. Tym razem jednak będziemy mieli do czynienia z dwoma imperatywami narracyjnymi, bo Jon Snow, jak i Dany, są ulubieńcami George’a, więc może być ciekawie… Na Lady Stoneheart straciłam już nadzieję, a wielka szkoda. To był taki ładny zwrot akcji! Na koniec przyznam się Wam, że zupełnie nie czekam na ruchy Smoczej Królowej, bo zapewne znowu nie obyłoby się bez wygłaszania przemowy. A co powiedziałybyście na to, gdyby to Tyrion poszybował do Siedmiu Królestw na smoku? Wszak wiemy, że bestiom potrafi przemówić do rozumu…

Game of Thrones
fantasy
HBO, 2011–

Magdalena „Lierre” Stonawska
Władczyni Czasu z Gallifrey(.pl) stacjonująca obecnie na Ziemi, gdzie w spowitym smogiem Krakowie przygląda się z fascynacją ludziom, kosmitom i smokom. Acafanka i kulturoznawczyni specjalizującą się w kreatywnej prokrastynacji. Marzy o wyprawie w TARDIS do starożytnego Egiptu, by sprawdzić, jakim zwierzątkiem naprawdę był Set i czy Echnaton był kosmitą.

Cathia
Mól książkowy, zwierzę konwentowe, fangirl i Sheppardolożka. Wielbicielka czarnych charakterów, na czele z pewnym Królem Piekieł o brytyjskim akcencie. Kilka lat temu dosyć niespodziewanie zapadła na chorobę o nazwie Supernatural i modli się, by nigdy nie znaleziono na to leku. Aktywny członek fandomu od co najmniej 16 lat. W wolnych chwilach zajmuje się rękodziełem, robiąc kartki o fantastycznej tematyce, ostatnio zaczęła również pisać supernaturalowego bloga.

Pirjo Lehtinen
Człowiek-inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)