Fot. Netflix

Anioły z instagrama (The OA)

Artykuł zawiera spoilery z pierwszych odcinków serialu.

Przed nami nowy i trochę niespodziewany serial Netflixa – nie poprzedzały go przecież żadne szumne zapowiedzi czy szczególnie szerowany trailer. Jest to serial z gatunku – wciągający pilot, dalej ogląda się wspaniale, momentami nawet z zapartym tchem, aż do chwili, kiedy widz (czyli ja) zaczyna się zastanawiać, gdzie już to wszystko widział, i zaczyna sobie zdawać sprawę, że nowy hit poskładany został z dobrze znanych i ogranych elementów. Otóż złowrogi naukowiec wyszukuje, więzi i eksperymentuje na młodych i utalentowanych ludziach (Heroes, anyone?), którzy to ludzie dodatkowo mają ze sobą pewną specjalną więź (patrz: Sense8). W tym konkretnym przypadku wierzy się, że doświadczenie graniczne, czyli śmierć kliniczna, wywołuje w „powróconej” osobie specjalne zdolności i odróżnia ją od całej reszty.

Tym, co wydaje mi się ciekawe, jest sposób podania opowieści, to jak się ona zaczyna, rozwija i wybrzmiewa. Pierwszy odcinek to tocząca się współcześnie historia odnalezionej po siedmiu latach od zaginięcia niewidomej i Tajemniczej Dziewczyny (duża litera jest tu konieczna, a tajemniczość wyobraźcie sobie zapisaną helveticą), która… nie jest już niewidoma. I nie chce nikomu opowiedzieć, co się z nią działo przez lata spędzone poza domem, jak odzyskała wzrok, skąd ma dziwne skaryfikacje na ciele (mało subtelne echa Blindspot?). Rodzice i sąsiedzi, nie mówiąc już o lokalnych mediach czy policji, są bardzo zainteresowani tematem, lecz dziewczyna milczy. Ale do czasu. W toku odcinka znajduje sobie garstkę „wiernych”, którzy skłonni są wyrywać się nocą z własnych sypialni, by słuchać „historii Szeherezady”. I tu zaczyna się właściwa część serialu – Prairie siedzi w opuszczonym domu, na strychu, przy świeczkach, o północy i snuje swoją fantastyczną opowieść. Każdego wieczora, w każdym kolejnym odcinku. Opowieść, która może być prawdą lub konfabulacją, nie wiadomo. Ja rozumiem, ktoś miał takie założenie, ale ciężko jest je racjonalnie uzasadnić. No bo jak to, sześć osób noc w noc nie dosypia i bez żadnych przeszkód wychodzą z domów, by się włóczyć? Nawet jeśli większość z nich to uczniowie lokalnej szkoły? Nie jestem przekonana. Sezon ma zresztą znacznie więcej „scenariuszowych dziur”, o których może nie będę tu wspominać, bo staram się pisać bez spoilerów…

Fot. Netflix

Fot. Netflix

W serialu splatają się sceny z teraźniejszości (fantastyczny jest znany z Tudorów i z kręconego w koprodukcji z TVP The Passing Bells Patrick Gibson w roli Steve’a) i kolejne rozdziały baśniowej historii życia naszej bohaterki. Stopniowo odsłania się zadanie, które bohaterka ma dla grupki swoich bezkrytycznych followersów, a przeszłość zaczyna doganiać teraźniejszość i się z nią splatać.

Gdy spojrzeć z dystansu, serial ten jest wydumany i oparty o klisze tak wyświechtane, że prawie straciły swój kształt i znaczenie. Ale równocześnie, gdy się zanurzyć w świat The OA, dać się mu poprowadzić, z piękną narracją, subtelnymi zwrotami akcji, ciekawymi postaciami, urokliwymi i onirycznymi, prześwietlonymi – żeby nie rzec wprost że instagramowymi – kadrami, temu odgrzewanemu daniu wraca smak. Może ono po prostu zostało wycelowane w nastoletnią publiczność, w Young Adults, a ja jeszcze nadal wzruszam się na tego typu treściach? A przecież oparte o spiskową teorię i osadzone w małym miasteczku (w tle mającym Cały Świat) seriale podobają się wielu osobom. Jeśli lubiliście The Returned albo Heroes, albo The Leftovers, albo The Path, albo cokolwiek jeszcze zaserwowano nam z tego nurtu, lub po prostu jesteście młodzi  – nowy nabytek może zdobyć Wasze serca.

Fot. Netflix

Fot. Netflix

Jest tajemniczo, z lekko ezoteryczną Teorią Spiskową tłumaczącą (oględnie, niezbyt przekonująco, ale jednak…) naturę świata. Z mglistymi i mało specyficznymi nawiązaniami do folkloru, a to rosyjskiego, a to do angelologii. Nagle COŚ się okazuje (znika część populacji, jakiś procent osób ujawnia niezwykłe lub wręcz paranormalne zdolności, granice między życiem a śmiercią się zacierają). W tle buzują rządowe spiski i tajne laboratoria i musi być przynajmniej jeden diaboliczny seryjny morderca z Kompleksem Boga (w tej roli sam Lucjusz Malfoy, I kid you not!), oraz obowiązkowe senne miasteczko z domkami na przedmieściach i równie obowiązkową szkołą. W bonusie dostajemy coś jakby zaświaty z aniołami i nasza bohaterka jest troszkę jakby nie z tej ziemi (tytułowe OA to skrót od Original Angel). Szalony naukowiec oczywiście usiłuje odpowiedzieć na odwieczne pytanie – co dzieje się z nami po śmierci, dokąd trafiamy, i czy rzeczywiście – dokądś? Podczas gdy grupa młodych (i nieco mniej młodych) ludzi okazuje się być Wybrańcami. Fabuła o aniołach w podejrzany sposób unika jednak jakichkolwiek religijnych konotacji.

I albo brzmi to dla Was jak znośny i strawny motyw, albo jak coś, czego nie tknęlibyście nawet na serialowym głodzie. O The OA krążą w związku  z tym bardzo skrajne opinie. Drama, mystery, science fiction, fantasy i nutka nostalgii, jak przy Stranger Things. Ja obejrzałam cały sezon. Dla klimatu. Nie dla treści. Ten serial to taka „piękna katastrofa”!

Fot. Netflix

Fot. Netflix

Z kronikarskiego obowiązku dodam może na koniec, że za fabułą stoi Brit Marling, aktorka i producentka, której filmy kilka razy zawojowały festiwal w Sundance, a która wcieliła się też w główną rolę w The OA, rolę charyzmatycznej i nadwrażliwej liderki.  Być może dzięki temu osobistemu zaangażowaniu serial, choć niezbyt oryginalny i trochę jednak pretensjonalny (trochę?!?! Ależ jestem dziś miła…), jest też na swój sposób autentyczny i szczery.  Wśród producentów pojawia się nam Brad Pitt (i jego Plan B Entertainment), a za całość odpowiada Anonymous Content, wsławione choćby produkcją Mr. Robot czy True Detective. Czy doczekamy drugiego sezonu? Kto wie. Pierwszy zostawił chyba więcej pytań, niż odpowiedzi.

Jeśli więc filtry z instagrama odpowiadają na Wasze estetyczne potrzeby, jeśli dobrze opowiedziane historie trafiają do Was nawet gdy nie są ani zaskakujące ani spójne, i jeśli realizm magiczny amerykańskich przedmieść to jest to – już wiecie, co robicie na Święta!

Ostrożnie polecam przetestować.

Fot. Netflix

Fot. Netflix

The OA
science fiction, drama
Netflix, 2016

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Latest posts by Pirjo Lehtinen (see all)