Fot. Netflix

California dreaming (Flaked, S01)

Artykuł zawiera niewielkie spoilery.

Od pierwszego odcinka pierwszego sezonu tego serialu – a drugi sezon właśnie się pojawił na Netfliksie! – miałam skojarzenia z Californication, od których nie potrafię uciec. Skojarzenia zmuszające do nieustannych porównań, nawet jeśli bohater jest troszkę inny. Ale miasto – miasto ma ten sam klimat, to kalifornijskie Venice – i odgrywa równie istotną rolę!

Zacznijmy od początku. „Flake” to slangowe określenie osoby, która jest notorycznie niesłowna i niedojrzała, pasożytująca na innych, wprowadzająca dużo zamieszania i ciągle nabierająca swoich znajomych na projekty, obietnice, plany, z których nie zamierza się wywiązywać. Słomiany zapał to jedna z cech charakteru „flakera”, drugą jest zdolność do przetrwania w każdej sytuacji i egoizm posunięty tak daleko, że aż go prawie nie widać. Dokładnie taki jest Chip.

Dobrze zobaczyć Willa Arnetta (znanego ze stand-upów i sitcomów) w roli nie do końca komediowej, raczej poważnej, dramatycznej, choć ze smakowitymi satyrycznymi podtekstami, tonami ujawniającymi wrodzony potencjał do pajacowania, rozbawiania, śmieszenia, właściwy zawodowym komikom. Ma go zresztą także David Duchovny jako Hank Moody w Californication. Obaj bohaterowie są (w swoich serialach) dużymi, czarującymi chłopcami, którzy w jakimś sensie górują nad otoczeniem, stają się liderami, perfekcyjnie potrafią odwracać kota ogonem i każdego namówić do czego tylko chcą, równocześnie właściwie nic nie robiąc (jeśli nie muszą…). Obijając się, walcząc słodko-gorzko z nałogami (ale nawet tym nałogom nie ulegają jakoś tak na serio…), celebrując albo kompletnie zawalając kolejne związki i przyjaźnie.

Fot. Netflix

Fot. Netflix

Postać Willa, Chip, to zdecydowanie Piotruś Pan. Nie jest gwiazdorem, utrzymuje totalny low profile. Dobrze się ustawił w życiu. Mieszka w niewielkim domku, należącym do kumpla. Nie zarabia, choć prowadzi sklep meblowy – w którym sprzedaje projekty własnej roboty. Ale to tylko pretekst, zasłona dymna, nie pasja ani nie prawdziwy zawód. Jeździ na rowerze, kawę na wynos dostaje za darmo w hipsterskiej kawiarence. W innej restauracji za darmo stawiają mu obiady. Gdyby był nastolatkiem albo osobą trochę po dwudziestce byłoby to może normalne, ale Chip to mężczyzna w okolicy czterdziestki, albo i starszy. Starannie budujący swój image i swoją legendę. Ostentacyjnie nie posiada komórki ani wi-fi. Ma za byłą żonę – gwiazdę filmową mieszkającą w obleganej przez paparazzi rezydencji (ten wątek może najbliżej łączy się ze stylistyką Californication), kilku stoner friends i jednego ciapowatego, łatwowiernego przyjaciela z dzieciństwa (u którego mieszka). Chodzi na zebrania AA (gdzie podrywa najwięcej kobiet i jest niekwestionowanym celebrytą, a nawet powiedziałabym, że guru), ale w sekrecie i zaciszu domu popija alkohol, jeśli tylko ma chęć. W sezonie pierwszym Chip „kocha się” w młodej, ładnej kelnerce imieniem London. I jak każdy bohater tego typu – ma cholerne szczęście. Do przyjaciół, do sponsorów, do kobiet. Jedna połowa ludzkości nabiera się na jego kłamstwa i gierki, a druga – przystaje na nie, powalona niewątpliwym urokiem osobistym „flakera”. I, choć Chip pakuje się w największe tarapaty, to dzięki powyższym dwóm sposobom zawsze się mu udaje wybrnąć. Na piękne oczy albo na cięty język. Pick your poison. A ogląda się to wybornie!

Chip jednak, pod wieloma względami – być może pod większą ilością względów niż jego duchowy bliźniak Hank Moody – jest nieudacznikiem. Albo po prostu artystom więcej się wybacza, niedojrzałość, zdrady, randkowanie z kilkoma dziewczynami na raz, przekręty, manipulacje, nałogi? A „zwykłemu” dyletantowi – mniej? I o wiele częściej tacy bohaterowie, pozbawieni górnolotnej mgiełki artyzmu wydają się nam żałośni, szczególnie jeśli nagle sytuacja ich obnaża i zamiast na fali wznoszącej – lecą w dół?

Fot. Netflix

Fot. Netflix

Chip jest nałogowcem, ale nie chodzi tu o alkohol – on potrzebuje hype’u. Potrzebuje, żeby się działo. Po scenach rozedrganych i dynamicznych przychodzi jednak czas na refleksję i te refleksyjne momenty wychodzą serialowi i bohaterowi dobrze, są poetyckie. Venice Beach też się wtedy uspokaja i z wartkiej metropolii staje oazą.

Atutem serialu są postacie drugoplanowe. Zabawne, ale nie przeszarżowane, każda bywa poważna i pogłębiona, zapamiętujemy je i przejmujemy się ich losami, nawet jeśli fabuła bywa głupawa. A przynajmniej ja się przejmuję!

Jeśli podobało się Wam (tak jak mi) Californication, i chcielibyście to obejrzeć jeszcze raz, choć może w nieco innym tempie, z inaczej rozłożonymi akcentami – polecam Flaked. To taka opowieść w sam raz na parne lato:  trochę romansu, trochę intrygi, szczypta autorefleksji. Nałogowiec w mieście, które jest jak narkotyk.

Flaked
dramedy
Netflix, 2016–

Pirjo Lehtinen

Człowiek–inspiracja! Pir­jo uro­dzi­ła się w Hel­sin­kach, lecz o­bec­nie miesz­ka w Kra­ko­wie. W pew­nym sen­sie jest naj­słyn­niej­szą z zu­peł­nie nie­zna­nych au­to­rek. Jej a­wan­gar­do­we o­po­wia­da­nia prze­czy­tać moż­na na Krypnych Opowieściach, a o­prócz te­go w za­sa­dzie nie­wie­le o niej wia­do­mo. Mo­że tyl­ko ty­le, że spo­ro cza­su po­świę­ca na wni­kli­wą wi­wi­sek­cję o­glą­da­nych se­ria­li. Nie­któ­rzy twier­dzą, że jest sza­lo­na. Inni – że słodka.

Latest posts by Pirjo Lehtinen (see all)