UNITED STATES - AUGUST 15:  SABRINA, THE TEENAGE WITCH - gallery - Season Four - 8/15/99, Caroline Rhea, Melissa Joan Hart, Beth Broderick, Salem the cat,  (Photo by Bob D'Amico/ABC via Getty Images)

Sabrina, poliamoryczna czarownica (Sabrina The teenage witch)

Tekst zawiera spoilery.

Kilka miesięcy temu postanowiłam powtórzyć sobie serial o młodej wiedźmie – głównie dla Salema, gify z którym regularnie rozjaśniają mój tumblr. Okazało się jednak, że warto było wrócić nie tylko z powodu sarkastycznego, gadającego kota, a dlatego, że jest po prostu całkiem przyjemny. Jasne, tu i tam może być problematyczny, nie jest też takim serialem jak seriale współczesne, ale historia o nastolatce i jej ciotkach umilała mi w zeszłym roku jesienne popołudnia w bardzo przyjemny i wcale nie bezmyślny sposób. Nie przypominam sobie w tej chwili odcinka, morału którego bym nie kupowała – więc jeśli wy chcecie nauczyć czegoś jakichś nastolatków, to ten serial na pewno będzie dobrym wyborem. No, może poza jedną rzeczą, o której opowiem szerzej w tym tekście. Na wstępie zaznaczę tylko, że zostało mi jeszcze trochę siódmego sezonu – i pominęłam filmy, skupiając się na serialu – bo też ostatni sezon jest w moim odczuciu słabszy i utknęłam w nim, więc ostatecznie nie wiem, jak to się wszystko kończy. Wciąż jednak moje wnioski pozostają istotne. (I tak, wiem, że to się kończy ślubem.)

Fot. ABC

Fot. ABC

Zanim jednak przejdę do (domniemanej) poliamoryczności Sabriny, zatrzymajmy się przy jej najważniejszym pierwszym związku i przy okazji chłopaku, który pozostaje w serialu do samego końca – także po rozstaniu z Sabriną. Harvey Kinkle to połączenie stereotypu z bardziej komediowo zarysowaną postacią, co oczywiście nie dziwi, bo cały serial jest komedią. Harvey jest członkiem szkolnej drużyny futbolu amerykańskiego, w którym podkochuje się główna rywalka Sabriny, Libby Chessler. Harvey gra jednak głównie w rezerwie i nie jest zbyt dobry w sporcie, a jeśli chodzi o jego charakter to jest to po prostu bardzo sympatyczny chłopak. Co jednak może ważniejsze, jego związek z Sabriną oparty został na przyjaźni. Czasem się rozstają, czasem nie są do końca pewni, czy są czy też nie są razem, ale gdzieś w tym wszystkim jest zawsze przyjaźń. I ta przyjaźń trwa nawet, kiedy pod koniec liceum Harvey dowiaduje się, że Sabrina jest czarownicą (i pamięta wszystkie razy, kiedy przeżył coś magicznego, a potem wymazano mu pamięć), w związku z czym ją rzuca. Na początku następnego sezonu Sabrina kończy terapię dla wiedźm, które przeżyły rozstanie (a więc widać jak bardzo ta decyzja Harveya ją zabolała) i w tym momencie byłam przekonana, że już nie zobaczymy go w serialu. Tymczasem okazało się inaczej i choć z początku ich przypadkowe spotkania były dość niezręczne to cieszy, że przyjaźń przetrwała. Jest też pewien moment, z końcówki szóstego sezonu – do niego jednak dopiero dotrę, tymczasem przejdźmy do clou tego felietonu.

Skąd we mnie przekonanie o poliamoryczności Sabriny? Z najprostszego faktu, że nie raz i nie dwa, nasza tytułowa wiedźma zakochuje się w więcej niż jednym chłopaku i tak naprawdę nie chce wybierać jednego z nich. Zauważcie, że za każdym razem, kiedy dochodzi do takiej sytuacji, Sabrina chce być jednocześnie w obu związkach. Oczywiście przełom lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych, kiedy serial powstał, sprawił, że za każdym razem jej ukochani, kiedy dowiadywali się o sobie nawzajem, żądali, by Sabrina dokonała wyboru. Pokazywano nam jej niezdecydowanie jako coś kobiecego i młodzieńczego co trzeba przekroczyć, żeby okazać swoją dojrzałość – i za to jestem absolutnie niewdzięczna temu serialowi. Tak jak bardzo ładnie uczy, że pierwsza miłość może być jednocześnie prawdziwa i wcale nie musi być miłością aż po grób i zgrabnie pokazuje wzloty i upadki nastoletnich, a potem dorosłych związków Sabriny, tak przegapia możliwość pokazania, że można kochać więcej niż jedną osobę naraz i to nie jest nic złego. Tak jak kocha się więcej niż jeden zespół muzyczny albo więcej niż jedną powieść – dlaczego nie można kochać równocześnie i równie mocno więcej niż jednego człowieka?

Accept-Me-As-Your-Ruler-Salem-On-Sabrina-the-Teenage-Witch

Co jeszcze mocniej upewnia mnie w tym, że gdyby Sabrina powstała dzisiaj (tak, tak, wiem, do tego też dotrę) mogłaby pójść zupełnie inną ścieżką.

Ale przejdźmy do sedna. Wspomniana już końcówka szóstego sezonu. Otóż finałowy odcinek opowiada o tym jak ciotka Sabriny, Hilda znów się zakochuje*, ale Sabrina i Zelda są przekonane, że wybranek Hildy ją zaraz zdradzi. Kiedy jednak doprowadzają do zerwania – Hilda zmienia się w gipsowy posąg i rozpada na kawałki. To zaś, jak tłumaczy nam odcinek, oznacza, że opuściła ją właśnie miłość jej życia. Odcinek ostatecznie otrzymuje szczęśliwe zakończenie: Hilda i jej ukochany wracają do siebie i biorą ślub. Wtedy jednak dostajemy finałową scenę odcinka. Sabrina na weselu zostaje na moment sama i w tym momencie poznaje jednego z kelnerów z przyjęcia – wymieniają może pół zdania, ale widać tu wyraźny flirt po obu stronach, mimo że Sabrina jest obecnie w związku. Kelner jednak odchodzi rzucając, że pewnie się już nie spotkają. Chwilę później czy wcześniej, do pokoju wchodzi Josh – aktualny chłopak Sabriny, z którym jest mniej więcej od momentu, kiedy poradziła sobie z rozstaniem z Harveyem – i oznajmia jej zupełnie znikąd, że jednak postanowił przyjąć ofertę pracy w Czechach (którą odrzucił jakieś trzy sezony wcześniej), więc nie mogą być razem. Po czym wychodzi. Na koniec, do pokoju wchodzi Harvey i oznajmia Sabrinie, że wciąż ją kocha, ale wie, że nic z tego nie będzie i: tak, też wychodzi. Te wszystkie trzy wyznania tworzą niedorzecznie głupią scenę, bo serio – logicznie całe wyznanie możemy zrozumieć tylko w przypadku Harveya. Potem jednak, kiedy Sabrina zostaje sama, zmienia się w posąg z gipsu i rozpada się. Koniec sezonu. Na samym początku następnego sezonu oczywiście Sabrina jest już cała (dzięki ciotce Zeldzie, która oddała swoje dorosłe lata w zamian za przywrócenie bratanicy do życia), ale pochylmy się nad tą sceną z finału.

Oto trzy osoby mówią Sabrinie, że w sumie to są w niej zakochane, po czym odchodzą. A reakcja Sabriny jest reakcją wiedźmy, którą porzuciła miłość życia. Można uważać, że będzie nią po prostu jeden z tych mężczyzn, albo ostatni z nich** i zapewne serial ostatecznie poszedł jedną z tych dróg (zapewne wybierając dla Sabriny Harveya), ale w moim odczuciu to jednoznaczny znak, że wszyscy trzej są miłością życia Sabriny. I gdyby serial nie skupiał się tak bardzo na zmuszaniu jej do wybierania, a pozwolił szczerze zastanowić się, dlaczego naprawdę nie chce wybierać – dlatego, że boi się podjąć decyzję, czy dlatego, że nie chce jej podejmować? – wtedy byłby o wiele lepszy w swoim wątku romansowym. Który, nie okłamujmy się, że jest inaczej, stanowi sporą jego część.

Fot. ABC

Fot. ABC

Wspomniałam także, że jestem świadoma tego, że Netflix planuje zrebootować serial, tym razem w gatunku horroru i że ma się on skupiać na trudnych relacjach rodzinnych Sabriny/jej radzeniu sobie z byciem wiedźmą i z okultyzmem. Ogólnie, sądząc po pierwszych zapowiedziach: ma być doroślejszy. Horror niespecjalnie do mnie przemawia, a jeśli Salem tutaj nie będzie równie świetną postacią jak w serialu sprzed jakichś dwudziestu lat, to będę rozczarowana. Niemniej myślę, że to także możliwość do pokazania relacji miłosnych młodej wiedźmy w bardziej otwarty sposób, jeśli będą one poruszane. Mam nadzieję, że jeśli tak, to Sabrina będzie zakochiwać się bardzo łatwo nie tylko po to, żeby widz dostał modny nastoletni trójkąt miłosny w imię dramatu, a po to by pokazać, czym jest poliamoryczność i że to nie jest nic złego.

Żeby pokazać, że pewnych rzeczy nie trzeba przemilczać ani interpretować jako nastoletniej niemożliwości wyboru, z którą należy sobie poradzić jeśli chce się być dorosłym.

Sabrina the Teenage Witch
teen drama, fantasy
ABC/WB, 1996–2003

* Owszem, serial porusza także życie romantyczne obu ciotek Sabriny.

** Tu muszę przyznać, że w odcinku kolejność odejścia całej trójki mogła być tak naprawdę inna, niż ta opisana przeze mnie z pamięci.

Ginny N.

Istota żywiąca się absurdem, fantastyką, serialami i muzyką alternatywną. Uwielbia książki w każdej postaci. Korektorzy z zamiłowaniem, choć przecinki czasem odmawiają jej współpracy. Pisze m.in. dla Gallifrey.pl, na blogu ziemniak i Dinozarły i współtworzonych z koleżanką (Ułomnych) recenzjach ziemniaka.