Rok 2018 w serialach - vol. 1

Rok 2018 w serialach – vol. 1

Artykuł może zawierać niewielkie spoilery.

Jak co roku zapraszamy Was na serialowe podsumowanie ubiegłego roku. Co oglądali nasi autorzy? Co im się podobało – a co nie bardzo? Które tytuły warto nadrobić? Jakie trendy powinny już „umrzeć”? Zapraszamy do lektury!

Pirjo Lehtinen

Jaki był Twój 2018 rok – serialowo?

To był trochę leniwy i powolny rok, nic mnie nie powaliło na kolana, choć wiele rzeczy było przyjemnych. A skoro nowości nie zawsze mnie ciekawiły – wróciłam do starych seriali, na przykład obejrzałam ponownie That 70’s Show i nadrobiłam The Good Wife/The Good Fight, o których to tytułach podejrzewałam (słusznie!), że mi się spodobają. Ze wznowień/wskrzeszeń całkiem podeszły mi Chilling Adventures of Sabrina i Charmed. Lekkie, zabawne, dziewczyńskie. Cudownie oglądało mi się pierwszy i drugi sezon Medici: Masters of Florence, a jako że jestem wierna serialom to wytrwale śledzę też losy bohaterów Outlandera, Shameless, Younger i Midnight, Texas. Uśmiałam się setnie na Derry Girls i na Kaczych Opowieściach, które widziałam już chyba ze trzy razy. Kaczki są dobre na wszystko! Delektowałam się estetyką i szykownym mrokiem A Discovery of Witches – seriale o wampirach zapewne nigdy mi się nie znudzą, a ten konkretny kierowany jest do widza trochę starszego niż nastolatek i dla odmiany nie toczy się w amerykańskiej szkole. To taki Outlander z wampirami i wiedźmami. Polecam! Byłam w mniejszości, ale ogromnie mnie ucieszył drugi sezon Iron Fista (pierwszy też bardzo). Żałuję, że dalszego ciągu raczej nie będzie. Jednym z wydarzeń roku, o którym muszę tu wspomnieć, był nowy sezon Doctor Who, który jest moim zdaniem całkiem udany, obiecujący, niosący radość. Nie jest jeszcze idealnie, ale kierunek, w którym serial odważnie podąża, ma gigantyczny potencjał. Ale gwiazdą mojego serialowego roku 2018 była Supergirl, którą nadrobiłam od pierwszego odcinka aż do tych bieżących, czyli cztery sezony. Kara Danvers gdzieś po drodze skradła moje serce, głównie dzięki delikatnemu charakterologicznemu pokrewieństwu z Buffy. Zidentyfikowałam się z główną bohaterką, pokochałam pozostałe postacie, uśmiałam się z żarcików i przejęłam opowiadanymi historiami. To był dokładnie taki serial, jakiego potrzebowałam, i patrząc z noworocznego dystansu widzę, że przez cały rok chłonęłam głównie lekkie, przygodowe treści.

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2018?

W Europie i na świecie – większa popularność seriali nieanglojęzycznych. W Polsce na pewno dynamiczny rozwój rodzimych seriali, których jakość wzrasta z każdym rokiem. Jeszcze niestety nie trafiłam na taki, który pokochałabym na zabój, ale nowe polskie propozycje ogląda się coraz przyjemniej.

Serialowe rozczarowanie roku?

Drugi sezon Riverdale – nie wytrwałam do końca, a przecież ten serial zaczął się naprawdę świetnie i miał wspaniałą stylówkę, to był vintage’owy świat, w którym chciało się zanurzyć. Skasowanie Daredevila (może jeszcze coś się zmieni w tej materii? Nadzieja umiera ostatnia…), skasowanie Sense8 i cudownego Mozart in the Jungle.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2019?

Masowe i nieprzemyślane rebooty starych seriali – mam już dość odgrzewania pomysłów sprzed lat, odnowione wersje rzadko coś wnoszą i najczęściej robią więcej krzywdy niż przynoszą radości. Na wieść o planowanych rezurekcjach Buffy, Przystanku Alaska albo Beverly Hills 90210 reakcje widzów są mieszane, a ja czuję lęk i wkurzenie, a nie ciekawość czy dreszczyk oczekiwania.

Na co czekasz w serialowym 2019?

Czekam na finał Gry o tron, na trzeci sezon Stranger Things, końcówkę trzeciego i miejmy nadzieję także czwarty sezon Into the Badlands (losy tego serialu nadal są niepewne…) i na serialowy Dobry Omen. Czekam, choć z lekkim niepokojem, na zapowiadane kontynuacje mojego ukochanego Deadwood i na film wieńczący Downton Abbey. Na serial, który uwielbiam od pierwszego odcinka i o którym pisałam na Pulpo niejeden raz, czyli Peaky Blinders. Ponadto czuję, że w nowym roku będę miała chęć pooglądać i ponadrabiać fajne rzeczy w klimacie SF. Czekam też, oczywiście, jak wszyscy, na serialowego Wiedźmina.

Serial roku 2018 to…?

Dla mnie – Supergirl. Co w sumie jest zabawne, bo w zeszłorocznym podsumowaniu pisałam, że chciałabym, żeby trend z serialowymi superbohaterami już się zwinął i przestał mnie denerwować swoją natrętną obecnością. Oraz pokazuje to, że „w serialach” 2018 nie był rokiem szczególnie wybitnym.

Fot. CW

Fot. CW

Artur Nowrot

Jaki był Twój 2018 rok – serialowo?

W ostatnich latach seriale mocno straciły na znaczeniu w moim życiu, ale i tak w minionym roku nastąpiło odbicie w górę, głównie dzięki odkryciu przyjemności, jaka może płynąć z oglądania komunalnego. Dzięki regularnym seansom z rodziną czy znajomymi udało mi się obejrzeć pierwszy sezon świetnego Happy Valley, przypomniałem sobie także jeden z moich ulubionych seriali, czyli Line of Duty, i moja miłość do tej produkcji jeszcze bardziej się umocniła.

Towarzystwo przyjaciół zdecydowanie umiliło mi też zapoznawanie się z jedenastą serią Doctor Who: podobały mi się niektóre odcinki, a także wiele decyzji produkcyjnych, niestety w praktyce ta seria okazała się nie do końca dla mnie. Choć bardzo mnie cieszy wzrost oglądalności i wzmożony entuzjazm u osób, które w ostatnich latach zniechęciły się do serialu.

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2018?

Śledzę ostatnio głównie produkcje brytyjskie, więc był to przede wszystkim jesienny wysyp seriali szpiegowskich: od sensacyjnego Bodyguarda przez nieco skromniejszego, ale i ciekawszego pod wieloma względami (np. potraktowania kwestii rasowych) Informera aż po wysmakowaną Małą doboszkę. Ciekawa, zróżnicowana mieszanka, która mówi ciekawe rzeczy o lękach współczesnej Wielkiej Brytanii.

Serialowe rozczarowanie roku?

Collateral, sympatyczna (i wypełniona masą znanych i lubianych aktorów), ale dość sztampowa brytyjska produkcja.

Obejrzałem też pierwsze dwa sezony Peaky Blinders i chociaż jest to serial na tyle dobrze zrobiony, że zapewne obejrzę też kolejne dwa, to niesamowicie nuży mnie męskocentryczna i dość mizoginiczna perspektywa.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2019?

Nie obraziłbym się, gdyby nastąpiło radykalne przeformułowanie tego, co uznajemy za „telewizję prestiżową”, albo w ogóle odejście od świetnie zagranych, szczycących się walorami produkcyjnymi, a przy tym skrajnie cynicznych i ponurych seriali.

Mam też nadzieję, że przemijający okaże się zapoczątkowany przez Netfliksa trend traktowania seriali jako kilkunastogodzinnych filmów, bo to prowadzi do produkcji jednostajnych i nużących.

Na co czekasz w serialowym 2019?

Na Years and Years, nową produkcję Russella T Daviesa.

Serial roku 2018 to…?

The Good Place. Pozytywny, zakręcony, mądry, pełen inwencji.

Fot. NBC

Fot. NBC

Magdalena Stonawska

Jaki był Twój 2018 rok – serialowo?

Mój serialowy rok był dość ubogi i oparty na starannym dobieraniu tego, co będę oglądać. Bardzo trudno mi było zaczynać nowe tytuły i tylko odrobinę łatwiej kontynuować to, co już zdążyło mnie do siebie przekonać. Mam więc rozgrzebane: Anne with an E (początek 2 serii), Expanse (połowa 2 serii), Black Sails (początek 3 serii) – wszystkie uwielbiam i nie mogę się doczekać, aż w końcu się ogarnę i usiądę do następnych odcinków. Z małych odkryć obejrzałam irlandzkie Rebellion i pierwszą z dwóch serii brytyjskiego Bletchley Circle – kameralne, zaangażowane, trochę edukacyjne, pięknie nakręcone i solidnie napisane ilustracje do nieodległej historii, uwielbiam takie seriale. Kategoria „serial z silnymi kobiecymi bohaterkami” na Netfliksie całkiem się sprawdza – choć w tej kategorii nie ma chyba nic lepszego od Grace & Frankie, to jedna z moich wielkich miłości minionego roku. Ważnym wydarzeniem był też niesamowicie dobry filmowy finał Sense8 i ostatni sezon Mozart in the Jungle. Nie jestem w stanie wyrazić, jaki był dobry i jak ogromnie mnie boli decyzja Amazona o ucięciu historii w takim miejscu. Chyba nigdy nie przestanie boleć.

Rok 2018 to też pierwsza świadomie, celowo i z przyjemnością oglądana kreskówka, czyli She-Ra. Której oczywiście nie skończyłam, ale zamierzam! Dorzucę do 2018 roku oglądane w sylwestrowych okolicach interaktywny odcinek Black Mirror (bardzo mi się podobał, zwłaszcza podczas przechodzenia pierwszej ścieżki) i początek również interaktywnego serialu Minecraft: Story Mode. Widziałam też cały jeden odcinek Sabriny (świąteczny) i jestem w miarę na bieżąco z The Good Place, choć mam do tego serialu stosunek lekko ambiwalentny.

Na osobny akapit zasługuje 11 seria Doctor Who. Nie doskonała, ale satysfakcjonująca, z cudownymi bohaterami, plejadą nowych twórców, trudnymi tematami, śmiałością, ale też wieloma wadami – widać, że ekipa się dopiero dociera i nie wszystko się skleja. Nie psuło mi to jednak zupełnie oglądania.

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2018?

Trudno powiedzieć. Mamy taki nadmiar produkcji, że wszystko zdaje się rozpraszać – każdy ogląda co innego i nie sposób nadążyć za swoimi znajomymi, a co dopiero za całym rynkiem. Może tendencja do ucinania luźnych końcówek? Sporo wiadomości o anulowaniu różnych tytułów, ale też z drugiej strony wielkie przejęcia i obietnice… Może wreszcie wycofywanie się z seriali superbohaterskich, co do którego byliśmy tak zgodni rok temu? A może coraz większa różnorodność? Nie ma takich wielkich hitów, ale jeśli chce się sięgnąć po coś naprawdę dobrego, wybór jest spory.

Serialowe rozczarowanie roku?

Nie mam raczej, wybieram sobie tytuły do oglądania bardzo starannie i najczęściej bardzo celnie trafiam.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2019?

Ucinanie dobrych seriali! Nigdy nie przeboleję urwania Mozart in the Jungle. Sense8 pokazało, jak zrezygnować z kontynuowania serialu i nie zostawić widzów na lodzie, to powinien być standard. Poproszę od 2019 roku o większy szacunek do opowiadanej historii i zaangażowanych w nią widzów – nawet jeśli jest ich mniej niż chciałby producent. A skoro już mowa o śmierci, zabiliby już Supernatural

Na co czekasz w serialowym 2019?

Na nowe serie The Crown, Game of Thrones, Grace & Frankie, American Gods, ciekawi mnie bardzo The New Pope i pewnie zerknę na The Good Omens, choć niespecjalnie lubię książkowy pierwowzór. I czy przypadkiem nie miało być w tym roku nowego Twilight Zone? Jestem ostrożnie ciekawa. No, i nie wspominając już nawet o Wiedźminie…

Serial roku 2018 to…?

Nie ma innej opcji – Doctor Who to serial, w który najbardziej się angażuję, a 11 seria była przełomowa. Jak byśmy jej nie oceniali, mam nadzieję, że wyznaczy nowe trendy i coś zmieni w telewizji.

Fot. BBC

Fot. BBC

Maciek Smółka

Jaki był Twój 2018 rok – serialowo?

W tym roku, tak jak zawsze, starałem się sięgać po jak najbardziej zróżnicowane seriale, nie ograniczać się gatunkowo, a przede wszystkim po prostu czerpać jak najwięcej przyjemności z oglądanych przeze mnie produkcji.

Na tapecie było więc bardzo dużo seriali dokumentalnych – nadrobiłem wreszcie genialną Planetę Ziemię II, którą co prawda już widziałem, ale tylko kątem oka przy okazji niedzielnych obiadów; Flint Town był przerażającą i przejmującą lekturą, który powinien zobaczyć każdy, kogo interesują problemy społeczne USA; The Last Chance U w trzecim sezonie przeniósł się do innego miasta, co zdecydowanie wyszło mu na dobre i już teraz nie mogę się doczekać kontynuacji; nieśmiertelny Deadliest Catch wciąż trzyma wysoki poziom mimo już czternastego sezonu; a na deser w jesienne wieczory Grand Prix Driver okazał się być miłą niespodzianką.

Nie zabrakło oczywiście bardziej konwencjonalnych seriali, które oglądam od lat. Skutki były jednak bardzo różne. Genialny okazał się przedostatni sezon Homeland, które po absolutnym upadku około 3–4 sezonu podniosło się z popiołów i prezentuje niesamowitą telewizję; Atlanta wróciła z drugim sezonem, który co prawda nie był tak wiekopomnym arcydziełem jak pierwszy, ale również zachwyca; BoJack Horseman nie pobił swoich dwóch poprzednich sezonów, ale piąty udowodnił, że to prawdopodobnie najlepszy serial animowany w telewizji; z kolei Better Call Saul po raz kolejny pokazał, że spin-off może być lepszy od oryginału. Strasznie czekałem też na trzeci sezon The Man in the High Castle, który w pełni mnie usatysfakcjonował, podobnie jak fantastyczny i przezabawny drugi sezon Glow, będący dla mnie idealnym hołdem dla lat 80. (sorry Stranger Things). Narcos po przeprowadzce do Meksyku dalej trzyma bardzo wysoki poziom, choć zastanawiam się, jak długo jeszcze pociągnie na tym samym schemacie.

Jeśli chodzi o gorsze strony, to tu zaskoczeń nie ma – z The Walking Dead dramatu nie było jak we wcześniejszych dwóch sezonach, ale lektury tego serialu przyjemnością nazwać się nie da; grzebanie House of Cards wyszło dla mnie niewystarczająco zadowalająco; a temat Riverdale (drugiej części sezon nr 2 i pierwszej części sezonu nr 3) lepiej przemilczeć, choć można przynajmniej dobrze się pośmiać z głupoty bohaterów i dziwacznej fabuły.

Co do nowości wydawniczych, to Disenchantment oglądało się przyjemnie i momentami zabawnie, ale bez wybitnych szałów a la pierwsze sezony The Simpsons; Sharp Objects momentami autentycznie zachwycało i na długo mi zapadło w pamięć; The Looming Tower, mimo moich ogromnych obaw, okazał się prawdopodobnie najlepszą produkcją filmową omawiającą temat 9/11; a polski debiutant w Netfliksie w postaci 1983 bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2018?

W zasadzie zbyt dużo nie rzuciło mi się w oczy poza powolnych odchodzeniem od promowania seriali superbohaterskich jako tego czym, telewizja teraz jest. Coraz więcej też produkcji mroczniejszych.

Serialowe rozczarowanie roku?

W zasadzie nic mnie nie rozczarowało, bo żadna z rzeczy, na którą się nastawiałem, nie zawiodła. Nie byłem zaskoczony niewybitnym poziomem House of Cards, bardzo średniawym The Walking Dead czy momentami komicznym Riverdale, więc zawodem moich odczuć nazwać raczej nie można.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2019?

Po raz kolejny – wykończmy wreszcie te mnożące się produkcje superbohaterskie! Potrzeba świeżej krwi! Nie ma sensu też sztuczne wydłużanie seriali tylko dlatego, że są popularne i przynoszą zyski. To samo tyczy się tworzenia rebootów czy remake’ów. Wolałbym więc powiedzieć, co musi się narodzić w 2019 roku – chciałbym czegoś oryginalnego i potężnego na miarę Lost, Breaking Bad czy Mad Men. Bardzo brakuje mi obietnicy wielosezonowego i zaskakującego arcydzieła.

Na co czekasz w serialowym 2019?

Tak jak cały świat, chyba najbardziej czekam na finał Gry o tron, co nie jest jakimś wybitnym zaskoczeniem. Poza tym, jestem bardzo ciekawy co zaprezentują trzecie sezony DetektywaStranger Things. Nie można jednak zapominać, że ten rok przyniesie też takie wydarzenia jak premiera drugiego sezonu serialu Cosmos Neila DeGrasse Tysona czy finałowa, ósma odsłona Homeland. Cały czas czekamy też na szczegóły dotyczące Wiedźmina, czy niesprecyzowanego mega-serialu w świecie Władcy Pierścieni. Jest na co czekać, nie tylko w perspektywie najbliższych 12 miesięcy, ale nawet i paru lat.

Dodatkowo, czekam też na zwiększenie zainteresowania szerszej publiczności serialami dokumentalnymi, których na serwisach streamingowych pełno. I nie mówię tutaj o produkcjach typu Sprzątanie z Marie Kondo czy RuPaul’s Drag Race, ale o tych o wielkich zapędach kinematograficznych, opowiadających z bliska o ludziach, tak jak znakomicie zrobiło to w tym roku Flint Town i oglądany aktualnie przeze mnie Sunderland aż po grób, a w zeszłych Fire Chasers, czy wciąż kontynuowane The Last Chance U.

Serial roku 2018 to…?

Nie mam najmniejszych wątpliwości, że najlepszym odcinkiem w tym roku był Teddy Perkins z serialu Atlanta (S02E06). Przerażający, trzymający w napięciu, głęboki i otwarty na interpretacje. Strasznie dobra telewizja. Jeśli chodzi o cały serial, to mam pewne wątpliwości. Nagrodę najchętniej ulokowałbym gdzieś pomiędzy Better Call Saul, Glow i Atlantą, z lekkim wskazaniem na ten ostatni.

Fot. FX

Fot. FX

Piotr  Górski

Jaki był Twój 2018 rok – serialowo?

Moje oglądanie zrobiło się jeszcze bardziej nieregularne niż w 2017 – dość powiedzieć, że bodaj jedynym serialem, który oglądałem po Bożemu na bieżąco, był Star Trek: Discovery. Niezwykłe uczucie móc obejrzeć odcinek, a potem porozmawiać o nim z koleżankami i kolegami. Jakbym cofnął się w czasie.  Ponadto nadrabiałem zaległości (najstarsza: Blake’s 7, prekursorska space opera z lat 70.; dość powiedzieć, że bez niej nie byłoby Firefly, The Expanse, Dark Matter i pewnie sporej części remake’u Battlestar Galactica), oglądałem kurioza (Spec, chyba jedyny w historii serial gangsterski wyprodukowany, napisany  zagrany przez samych gangsterów), kibicowałem lepszej sprawie (wszystkie nowe polskie seriale) i zwyczajnie bezpretensjonalnie się bawiłem (Zagubieni w kosmosie to remake familijnego tytułu z lat 60. i naprawdę nie rozumiem, jak można było oczekiwać mroku oraz powagi).

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2018?

Przede wszystkim niesamowicie przyspieszył polski rynek. W jednym roku dostaliśmy kilka wysokobudżetowych seriali stacji kablowych, kostiumową telenowelę, historyczną dramę w stylu brytyjskim, pilota dramy historycznej w stylu rosyjskim, dwa seriale wyprodukowane przez międzynarodowe platformy streamingowe. TVP sypie groszem jak szalona (Drogi wolności to najdroższy polski serial od lat, a może i w ogóle, bo ciężko porównywać z PRL-em kiedy inaczej liczono pieniędza); w TVN  dyrektor Miszczak najwyraźniej rozmyślił się od czasu przedostatniego SerialConu i wyprodukował aż trzy miniseriale z ciągłą fabułą (w tym jeden straight to VOD). Ślepnąć od świateł to pierwszy krajowy serial z tak nieprzezroczystą narracją (Artyści tylko liznęli temat, a teatralno-musicalowe wstawki w Wojnie domowej były tak dawno, że nieprawda). Kruk to znakomity kryminał z obłędną piosenką i nie wiem, dlaczego zniknął z podsumowań roku. A 2019 może być jeszcze lepszy.

Serialowe rozczarowanie roku?

Chyba Modyfikowany węgiel. Nieudanych (albo takich, które były okej, ale nie spełniały rozbudzonych oczekiwań) produkcji było więcej, ale serial na podstawie powieści Richarda Morgana zabolał mnie chyba najbardziej.  Szalenie zły serial, który wysokim budżetem i rozmachem próbuje ukryć fabularne mielizny. Dodatkowo wyróżniłbym 1983 – z bardzo podobnych powodów. Niemniej pierwsza polska produkcja Netfliksa ma tę zaletę, że jej wady są doskonałym punktem wyjścia do poważnej dyskusji o tym, że nie każdy dobry pomysł daje dobry skutek, a widzowie mają o wiele większe wymagania niż jeszcze parę lat temu.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2019?

Wysokobudżetowe produkcje.  Zaraziło nas tą chorobą kino, a objawy są podobne: lewiatany zajmują miejsce średnim i małym budżetom (patrz pogrom, który urządził Amazon, by sfinansować Śródziemie), gwiazdorstwo wypiera solidne rzemiosło, a opowieść zostaje uproszczona i wygładzona, żeby trafić do jak najszerszej widowni. Kiedyś rozmach Kompanii braci albo Rzymu był czymś wyjątkowym, teraz pewnie wydałby się standardem. Oglądając nawet udany wysokobudżetowy serial zastanawiam się często, czy nie dałoby się tego samego zrobić skromniej i ile potencjalnie ciekawych projektów przepadło, bo trzeba było sfinansować telewizyjnego mastodonta. BBC zresztą zrobiła śmieszno-straszny obrazek pokazujący, że wyprodukowała 18 seriali (w tym hity: Sherlocka i Poldarka) za równoważność netfliksowskiego The Crown.

Na co czekasz w serialowym 2019?

Jak wszyscy: na Wiedźmina :) Ponadto jestem ciekaw, czy Netflix przekuje ilość w jakość, czym po bardzo dobrym zeszłym roku zaskoczą Polacy, oraz jak zawsze wyczekuję, że pojawi się niespodzianka, o której nikt nie pomyślał, a która okazała się hitem roku.

Serial roku 2018 to…?

Trudno mi wskazać oczywistego zwycięzcę, bo, jak słusznie zauważyła Pirjo, 2018 nie był specjalnie wybitny. Za to mógłbym wskazać wiele tytułów, które wygrałyby w jakichś bardziej szczegółowych kategoriach. Zatem nominuję piosenkę z Kruka, lekkość Zagubionych w kosmosie i Hildy, jazdy i haluny Ślepnąc od świateł, kotka z Nawiedzonego domu na wzgórzu (w tym momencie wyłączyłem i nie będę oglądał już nigdy więcej), kosmiczny realizm The First oraz Młodego Piłsudskiego za Przemyśl grający Wilno. Bożonarodzeniowy odcinek Czarnego Lustra za prztykanie widza w nos.

Fot. HBO

Fot. HBO

Ginny N.

Jaki był Twój 2018 rok – serialowo?

Mam wrażenie, że był raczej skromny. Choć nie było tak, że porzuciłam oglądanie seriali, pod koniec roku zostałam z poczuciem, że to nie był jakiś ogromny maraton od jednej premiery do drugiej, z zarywaniem wszystkich dostępnych weekendów. Raczej czuję, że oglądałam owszem, nie aż tak mało, ale na spokojnie – bez pośpiechu związanego z tym, że skoro to już teraz premiera, to ja też muszę już teraz obejrzeć i najlepiej jeszcze jak najszybciej spisać wrażenia. Całkiem sporo też seriali zaczynałam i może nie tyle porzucałam, co odkładałam do dokończenia później – i część z tych seriali (jak drugi sezon Iron Fista czy OA) gdzieś tam na mnie niespiesznie czeka. Może je dokończę. Może nie. Ale to nie jest takie ważne

Z rzeczy, które polecę, na pewno będą to wszystkie seriale animowane Netfliksa z tego roku: wspaniałą, ciepłą, ale i trudną She-rę, za którą odpowiada Noelle Stevenson – czyli twórczyni między innymi Nimony; The Dragon Prince, za które z kolei odpowiadał jeden z twórców Avatara: Legendy Aanga, również trudny, a zarazem ciepły i cudny, choć z inaczej rozłożonymi akcentami niż She-ra (i z elfami, które mówią ze szkockim akcentem <3); Hildę, będącą ekranizacją komiksu – trochę podobną, ale na pewno nie taką samą jak Gravity Falls – także ciepłą, ale w przeciwieństwie do wielu innych seriali animowanych z tego wyliczenia odpowiednią również dla bardzo młodych widzów; piąty już sezon BoJacka Horsemana, który w kreskówkowej satyrze przedstawia nam współczesny świat; a nawet rozczarowujące wielu Disenchantement, które mnie – mimo wszystko – całkiem się spodobało, i nowe Wodnikowe Wzgórze, które przywołało we mnie jednak przede wszystkim chęć powrotu do powieści.

Standardowo polecę także nową serię Doctor Who, która, choć nie jest bez wad, całkiem zgrabnie wprowadza do tytułowej roli pierwszą kobietę. Jodie Whittaker jest w tej roli obłędna.

Myślę też, że warto sięgnąć po nową odsłonę przygód Sabriny (Chilling Adventures of Sabrina). Nie jest to może najlepszy serial na świecie, ale całkiem przyjemnie się go ogląda. A z mrocznych nieanglojęzycznych seriali przypomnę niemieckie Dark. Gęste i genialne, ale myślę, że jednak szkoda, że cała historia nie zamyka się w tym jednym sezonie.

Wspomnę też o wspaniałym Brooklyn Nine-Nine, któremu przez chwilę groziło skasowanie, ale na szczęście serial został podjęty i niedługo na naszych ekranach zagości szósty sezon. Oraz The Good Place, które zarazem uwielbiam i obserwuję jego rozwój z lekką dozą nieufności co do ostatecznego moralnego wydźwięku i tego, czy nie rozminie się on czasem z tym, jak osobiście postrzegam podnoszone tu kwestie.

I, już zupełnie na koniec, ten rok to także finał Sense8. A choć widać, że wielu ważnych rzeczy się w tych dwóch godzinach (z pierwotnie planowanych bodaj jeszcze trzech serii) nie dało wcisnąć i pewne wątki z konieczności były potraktowane dość po macoszemu, to cały ten serial jest dla mnie bardzo ważny i cieszę się, że pozwolono mu te swoje wątki w ogóle podomykać.

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2018?

Nie wiem jak cały serialowy świat, natomiast w tym roku zdecydowanie dzięki Netfliksowi wyszło sporo szeroko omawianych seriali animowanych, które wyraźnie skierowane są do widowni, której bliskie są różnego rodzaju problemy społeczne. I w ogóle: „girlpower” we wspaniałym wydaniu.

Serialowe rozczarowanie roku?

Jeśli chodzi o cały serial to nie potrafię takiego podać. Natomiast zawiódł mnie Chris Chibnall, który obiecał w nowej serii Doctor Who niepominięcie postaci LGBTQIAP+, a potem zrobił tę „reprezentację” źle.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2019?

Nie chcę się powtarzać, więc powiem, że tak serialowo, jak i filmowo: przedstawianie postaci LGBTQIAP+ w krzywdzący sposób.

Na co czekasz w serialowym 2019?

Nie będzie nowej serii Doctor Who, więc niestety nie na nią. Ale na pewno czekam na kolejne serie The Dragon Prince, Hildy i She-ry. Z zainteresowaniem wypatruję też premiery The Good Omens, choć żałuję, że przy jego powstawaniu nie może już brać udziału Terry Pratchett.

Serial roku 2018 to…?

She-ra.

Fot. Netflix

Fot. Netflix

…a na drugą część podsumowania serialowego 2018 zapraszamy TUTAJ!

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)