Rok 2019 w serialach - vol. 2

Rok 2019 w serialach – vol. 2

Zapraszamy na drugą połowę naszego serialowego podsumowania. Część pierwszą przeczytacie TUTAJ.

Artykuł może zawierać niewielkie spoilery.

Magdalena „Lierre” Stonawska

Jaki był Twój 2019 rok – serialowo?

Dość ubogi, ale chyba nieco lepszy niż dwa-trzy poprzednie – miałam momenty absolutnego serialowego zakochania (She-Ra), były tytuły, na które czekałam, z niecierpliwością przebierając odnóżami (drugi sezon Star Trek Discovery), były seriale, których odcinki musiałam pauzować, bo porażały mnie emocje (jakoś połowa trzeciego sezonu The Crown). Oglądałam sama (Umbrella Academy), z partnerką (The Good Place) i z rodziną (The Witcher). Zdarzało mi się nawet coś obejrzeć w ciągu tygodnia od premiery (Russian Doll!), choć mam też na koncie bindżowanie serialu, co do którego zarzekałam się, że nie mam zamiaru go oglądać (Chilling Adventures of Sabrina. To byłby błąd, bo bardzo mi się podobało!). Cuda, cuda po prostu.

Nie było jednak tego oglądania jakoś szczególnie dużo. Nieraz porażał mnie wybór i nie wiedziałam, po co sięgnąć i ostatecznie nie sięgałam po nic (albo po książkę, gasp!). Chyba ten rok ostatecznie mi udowodnił, że nie ma już opcji, by być na bieżąco, i wcale nie muszę, i nie warto, i nic to nie znaczy. Jeśli już coś robić, to skupiać się na tym, by umieć wyhaczyć sobie coś, co trafi prosto do serca. Miałam w tym roku kilka takich momentów serialowej intuicji i trafiałam na naprawdę wyjątkowe rzeczy. Pominęłam celowo sporo hitów, od Czarnobyla począwszy, na Mandalorianie skończywszy, bo po prostu nic mnie w nich nie pociąga. Może kiedyś do nich dojdę.

Poza wymienionymi wyżej wspomnieć muszę o fenomenalnym Sex Education, Game of Thrones, z którą szczęśliwie już się rozstaliśmy, no a w 2019 rok wchodziłam przecież z Marie Kondo! Z rzeczy starszych, przez które powoli sobie pełznę (ja tak niestety mam, że jak coś mi się podoba, to potrafię to oglądać… latami, dosłownie, po kawałeczku) – od czasu do czasu puszczam sobie kolejny odcinek Black Sails (kocham ten serial, nie chcę, żeby się skończył! Ale już niestety blisko…), do mniej kreatywnych kawałków pracy zdarzało mi się przywoływać towarzystwo Picarda (jestem na trzecim sezonie The Next Generation), powolutku oglądam też sobie Supergirl, ale nie wiem, czy ma szansę mnie wciągnąć.

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2019?

Takie już totalne rozproszenie – nic się nie przebiło na tyle, żeby absolutnie wszyscy musieli obejrzeć, chyba aż do Wiedźmina. Finał Gry o tron pokazał nam, że wielkie narracje kończą się westchnięciem rozczarowania ;). Mam też wrażenie, że tracimy zaufanie do platform streamingowych. O ile poczucie bezpieczeństwa, że Netflix czy Amazon nie będą anulować tego, co kochamy, zostało utracone już jakiś czas temu, mam wrażenie, że pojawiła się myśl – nie wiem, na ile nowa; dla mnie nowa – że one nie są już znakiem jakości. Że do Netflix Original podchodzimy z dużą dozą ostrożności i sceptycyzmu. Pewnie można się było tego spodziewać. No i jesteśmy też, my, widzowie, podzieleni według tego, do czego mamy dostęp. Jako osoba, która na razie ma tylko Netfliksa – nie chcę płacić za więcej, kiedy oglądam tak mało – o serialach Amazona czy HBO czytam jak o podróżach do odległych krain.

Serialowe rozczarowanie roku?

No nie mogę napisać, że finał Gry o tron, prawda? Ledwo go pamiętam. Na pewno rozczarowywało mnie czekanie na 12 serię Doctor Who, bo ktoś w BBC podjął genialną decyzję, żeby robić swoje i niczym się nie dzielić (a potem, już blisko emisji, wypuścić lawinę mało znaczących newsów). Gdy prowadzi się fanowską stronę, to jest horror – bo z jednej strony opadł hype przez dość mieszane uczucia, jakimi fani obdarzyli serię z 2018 roku; trzeba długo czekać na nowe odcinki i trochę nie ma czego się złapać; no i jeszcze nawet sama stacja produkująca serial niczego nie podrzuca poza durnymi memami na profilu na Facebooku. To były ciężkie miesiące.

Z seriali, którymi wszyscy się zachwycali, a ja nie zmogłam pierwszego odcinka, wspomnieć muszę o The Dark Crystal. No po prostu nie było opcji, oglądanie sprawiało mi ból.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2020?

Czy seriale superbohaterskie już umarły? Nie? To powtórzę to, co pisałam rok temu i nie wiem, czy przypadkiem też nie dwa lata temu – dajcie nam już spokój z ratowaniem świata przez wybitne jednostki, pokażcie nam coś, co bardziej nam się przyda w obecnych czasach. Zgadzam się też z Pirjo, jeśli chodzi o ciągłe rebooty i remake’i – to mnie zupełnie nie interesuje, wolę nowe tematy, nowych bohaterów, a jeśli już remake, to czegoś już naprawdę zapomnianego i opowiedzianego całkowicie na nowo (patrz: She-Ra).

Chciałabym też pożegnać się z kiepskimi space operami. Poproszę dobrą space operę! Naprawdę w space operze nie chodzi tylko o statki kosmiczne i kosmos, fajnie by było mieć też dobre scenariusze.

Na co czekasz w serialowym 2020?

Na drugą serię Sex Education, na intrygujące Locke & Key, na ostatni sezon Grace & Frankie, The New Pope i oczywiście Picarda, choć zostałam ostrzeżona, że bez skończenia The Next Generation mam się do niego nie zbliżać. Niedoczekanie! Mam nadzieję, że będę mieć więcej energii do oglądania i że znów będę wpadać na takie cuda, jak te, które umilały mi 2019. Nie śledzę zapowiedzi, nieco wypadłam z obiegu, więc nie wiem, czego się spodziewać. Dam się zaskoczyć.

Serial roku 2019 to…?

Będą trzy. Zdecydowanie She-Ra, pierwsza kreskówka, która mnie tak naprawdę, naprawdę wciągnęła. Przyjemna wizualnie, z przepiękną historią, świetnymi bohaterkami, tęczowym jednorożco-pegazem, niby prosta, ale ogromnie wciągająca i po prostu ujmująca. Pisana w sposób przemyślany i z empatią. Otulałam się nią jak tęczowym kocykiem, rozgryzając powoli rozwijającą się zagadkę świata, który postanowiła uratować Adora, i obserwując, jak bohaterowie próbują dorosnąć w niełatwych okolicznościach. Wspaniały serial, bardzo go wszystkim polecam (ma też wspaniałe twórczynie!).

Drugi serial to musi być Wiedźmin – choć to niełatwa relacja, bo oglądając, zgrzytałam zębami. Jednakże w przerwach między odcinkami, kiedy lepiłam pierogi i piekłam sernik, odkrywałam, że ja za tym serialem tęsknię i bardzo chcę oglądać dalej, i budzi we mnie jakąś taką czułą emocję. Nie podobał mi się szczególnie, ale lubię go – to trochę dziwne, ale tak jest. Z niecierpliwością czekam na drugą serię.

Trzeci zaś to najnowszy sezon The Crown. Nie przychodzi mi z łatwością lubienie serialu o monarchii, ale co poradzę, że ja się w nim tak straszliwie zakochuję za każdym razem? Trzeci sezon to chyba jeden z najlepszych kawałków telewizji, jaki kiedykolwiek widziałam. Co najmniej dwa odcinki mnie naprawdę wzruszyły (ja nigdy nie płaczę na filmach! Ale tu było tak blisko!) ten o Karolu uczącym się walijskiego i ten o kryzysie wieku średniego Filipa z lądowaniem na Księżycu w tle. Konstrukcja odcinków, rozkładanie w nich akcentów, przeplatanie się wątków, wielopoziomowość, gra aktorska – absolutne mistrzostwo, nie mogłam oderwać wzroku i została mi ta emocja gdzieś z tyłu głowy, myślę, że będę do tych odcinków wracać, a na następną serię będę musiała się mentalnie przygotować.

Fot. Netflix

Fot. Netflix

Mateusz Michałek

Jaki był Twój 2019 rok – serialowo?

Bardzo bogaty w stosunku do zeszłego roku. Widziałem najważniejsze zeszłoroczne premiery z fenomenalnym i przerażającym Czarnobylem, zjawiskowym Watchmen, niezwykle zakręconym The Umbrella Academy, wspaniałym Good Omens, solidnie zekranizowanymi Mrocznymi materiami oraz już mocno hype’owanym Wiedźminem.

W 2019 roku zakończyłem również romans z Grą o tron, kontynuowałem przygodę z bohaterami Stranger Things i jeszcze mocniej irytowałem się postawą Tokio w 3. sezonie Domu z papieru. Mogę pochwalić się również nadrobieniem wspaniałej Kampanii braci (niemal tak dobrej, jak Szeregowiec Ryan), która potwierdziła fenomenalne recenzje moich kolegów, muszę także przyznać rację niechlubnym opiniom co do Titans  oraz Gotham (doceniam wyłącznie za świetnego Pingwina).

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2019?

Watchmen, Good Omens, Czarnobyl itp., po raz kolejny potwierdziły, że serialowa forma może przewyższać film. Telewizja oraz platformy streamingowe zatrudniają wybitnych artystów, przeznaczają coraz wyższe budżety na realizacje swoich projektów oraz dokonują jeszcze odważniejszych wyborów scenariuszy, czego świetnym przykładem okazało się zwłaszcza Watchmen. Komiks doczekał się miana kultowego, a także opinii niezwykle trudnego do zrealizowanie względem potencjalnych przychodów (o czym dobitnie przekonał się kiedyś Zack Snyder), a jednak produkcja Lindelofa odniosła niezwykły sukces i uznanie fanów.

Serialowe rozczarowanie roku?

Zdecydowanie finał Gry o tron. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego twórcy serialu „zabili” swoje dziecko. Duetowi W&B przez lata udawało się nie wpaść w pułapkę schematyczności, a także uniknąć pozbawionych logiki decyzji fabularnych, co zjawiskowo popsuli ostatnim sezonem. Nie potrafię zrozumieć zwłaszcza losów Jona i Dany, które zniweczyły lata budowania tych postaci.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2020?

Zgadzam się Maćkiem, że nadchodzi zmierzch słabych seriali superbohaterskich. Netflix (The Umbrella Academy), HBO (Watchmen) czy wkrótce Disney udowadniają, że potwory pokroju Arrowersum „muszą umrzeć”, bo widzowie oczekują po takich serialach znacznie lepszej jakości oraz zdecydowanie lepiej napisanych scenariuszy.

Na co czekasz w serialowym 2020?

To zdecydowanie najtrudniejsze pytanie, bo doświadczenie z poprzednich lat wskazuje, że zdecydowanie najlepiej prezentują się nowe, świeże produkcje. Szczególnie warto zwrócić uwagę na intrygującego Mesjasza oraz Nowego papieża (już dawno nie widziałem tak dobrego zwiastuna).

Serial roku 2019 to…?

Myślę, że Watchmen. Twórcy serialu idealnie odnaleźli się w specyficznym i mocno wykrzywionym świecie komiksów Alana Moore’a. Stworzyli nową, oryginalną historię, nawiązując przy tym do znanych nam wcześniej wydarzeń i bohaterów. Produkcja Damona Lindelofa fenomenalnie potwierdza tezę, że serial pozwala twórcom na znacznie większą swobodę artystyczną. Dawno nie widziałem czegoś tak dobrego.

Fot. HBO

Fot. HBO

 Michał Rakowicz

Jaki był Twój 2019 rok – serialowo?

Jak na moje standardy dość intensywny i różnorodny, a co ważniejsze poza drobnymi (choć spektakularnymi) wpadkami bardzo dobry. I to pomimo tego, że bardzo wielu chwalonych produkcji – na czele z Czarnobylem i drugim sezonem Wielkich kłamstewek – nie udało mi się zobaczyć. Rok 2019 przyniósł mi kilka świetnych powrotów. Tak było z trzecim sezonem True Detective, w którym Pizzolatto udowodnił, że – kultowe już – otwarcie tej produkcji nie było przypadkowe. Tak było z Glow, które nadal stanowi niesamowity koktajl tematów, wątków i emocji, a do tego cały czas pozostaje ciepłe i zabawne. Tak było w końcu – choć przyznam się tu bez bicia, że byłem wielkim przeciwnikiem tego powrotu – z The End of the F***Ing World. Niesamowite jest dla mnie, jak dobrze udało się twórcom wybrnąć z trudnego zadania pociągnięcia dalej zamkniętej historii. Ba, to jest jeden z najlepiej napisanych pod kątem rozpisania relacji pomiędzy postaciami i psychologicznej wiarygodności bohaterów seriali, które widziałem. Chapeau bas! Ale takich pozytywnych zaskoczeń było więcej. Nie wiedziałem, że Snapchat albo Facebook robią seriale, a obejrzałem kilka (VHS Snapchata oraz The Birch i Limetown Facebooka) i wszystkie okazały się naprawdę udanymi produkcjami w swojej konwencji. A takie The Birch, które początkowo zapowiadało się dość niemrawo, rozwinęło się w świetny miks młodzieżówki obyczajowej z horrorem. Platforma Shudder w naprawdę wielkim stylu reaktywowała markę Creepshow, a Netflix mnie osobiście bardzo pozytywnie zaskoczył Wiedźminem. To zaskoczenie może niektórych dziwić, ale materiały promocyjne nie były we mnie w stanie wykrzesać krztyny emocji.  A tu proszę. Właściwa showrunnerka na właściwym miejscu jednak zrobiła swoje i choć widzę ułomności to bawiłem się przednio. No i nadrobiłem The Good Place. Jest cudowne.

Jakie trendy rzuciły Ci się w oko w serialowym świecie w 2019?

Wszyscy robią seriale. To pewnie jest banał, ale ja naprawdę nie miałem pojęcia, że obecnie każda platforma medialna serwuje swoim użytkownikom seriale. I to często naprawdę udane.

Serialowe rozczarowanie roku?

Jedno spektakularne, jedno solidne i jedno delikatne. Spektakularny zawód to American Horror Story: 1984. Chyba ostatecznie stawiam krzyżyk na tym serialu. Totalnie nie rozumiem pozytywnych opinii o tym sezonie, bo Murphy i spółka kompletnie położyli temat samograj, czyli horror w konwencji obozowego slashera. Było nudno, głupio, wtórnie, a skoków przez rekina to nie jestem w stanie policzyć. No i scenariusz – mam nadzieję, że na zajęciach z tematu będą go pokazywać jako przykład książkowego, niechlujnego scenopisarstwa. Ten solidny to The Mandalorian. Jestem wielkim fanem Gwiezdnych wojen i westernów. Kosmiczny western, który zapowiadały materiały promocyjne,  był więc czymś, co powinno mnie kupić po całości. Problemem okazał się totalny brak spójnej wizji na opowieść. Serial wygląda ładnie, ma klimat, ale co z tego, skoro postaci są płaskie i nieciekawe, dialogi pisane są ekspozycją, a fabuły jest tu na 15 minut. Potencjał jest duży, ale niewykorzystany. Nie na to liczyłem, droga Myszko Miki. Ten delikatny to Warrior. Nowy serial twórców Banshee, reklamowany nazwiskiem Bruce’a Lee jest niby w porządku, ma wiele elementów, za które pokochaliśmy Banshee, ale… coś nie gra. Czegoś tu brakuje. Mam nadzieję, że drugi sezon jednak „dostarczy”.

Który serialowy trend „musi umrzeć” w 2020?

Na bazie minionego roku, nie rzuciły mi się w oczy trendy, które mi osobiście dałyby się we znaki. Ten rynek jest tak potężny, szeroki i głęboki, że każdy może znaleźć coś dla siebie i odpuścić to, co mu nie leży. O ile uda się mu trafić na odpowiednie rzeczy. Nasycenie jest niesamowite.

Na co czekasz w serialowym 2020?

Pół żartem, pół serio – na więcej czasu w styczniu i lutym. Mamy teraz „kingowe” seriale. Już rozpoczął się Outsider, za rogiem czeka ekranizacja Locke & Key – w obu przypadkach zacieram ręce (choć po trailerze Locke & Key mam sporo obaw). A do tego powrócił Doctora Who i ruszył sezon Nowego Papieża. Liczę, że Glow dostarczy w finałowym sezonie, a Creepshow nadal będzie stanowił tak wyśmienitą rozrywkę.  I mam nadzieję, że Disney+ zaoferuje nam coś naprawdę fajnego, a nie wysokobudżetowe ekranizacje tabelek z excela.  Ale przede wszystkim – jak co roku – liczę, że czeka na mnie jakaś nieodkryta perła.

Serial roku 2019 to…?

Nie mam jednego typu, bo te produkcje, które mi dostarczyły najwięcej wrażeń są skrajnie różne, no i wyjątkowo dużo dobrych rzeczy widziałem w minionym roku. Pierwsza trójka to – kolejność przypadkowa – True Detective, The End of the F***ing World i Wiedźmin.

Fot. HBO

Fot. HBO

To już koniec tegorocznych podsumowań. A jeśli Wam mało, możecie zajrzeć do archiwalnych wpisów z 201820172016 i 2015 roku.

Wielogłos

Kolektywny głos Pulpozaur.pl!

Latest posts by Wielogłos (see all)